Karmimy uchodźców na greckiej wyspie Lesbos

Podaruj posiłek

Razem z Nikosem i Kateriną tworzymy bezpieczne miejsce na wyspie Lesbos dla tych, którzy uciekają przed wojnami i klęskami humanitarnymi. Chcemy by w końcu poczuli się jak w domu. Osieroconym dzieciom i młodzieży będziemy dostarczali do obozu ciepłe posiłki.

czytaj więcej

Mamy już:
10 789 zł
Potrzebujemy:
60 000 zł
Bangladesz

Obóz dla Rohingów

Bangladesz

Jest jednym z najbardziej zaludnionych i zarazem najbiedniejszych państw świata. Na jeden kilometr kwadratowy przypada tu ponad tysiąc mieszkańców. W kraju mieszka blisko 150 milionów ludzi. W sąsiedniej Mjanmie od połowy 2017 roku tysiące Rohingów straciło życie. Spalono ich wioski, a ocalali ruszyli w kierunku granicy z Bangladeszem. W ciągu kilku miesięcy w strefie przygranicznej osiedlił się blisko milion uchodźców.

Garść informacji:
  • ONZ od początku nazywa prześladowania Rohingów czystką etniczną
  • Rohingowie to dziś najbardziej prześladowana grupa etniczna
Największy obóz dla uchodźców świata liczy już ponad

1 000 000

ludzi
W obozie w Cox's Bazar są dziesiątki tysięcy dzieci.

38 000

z nich to dzieci bez opieki, sieroty lub dzieci o których rodzinach nic nie wiadomo.
Karmimy
Uczymy

Pod koniec 2017 roku Bangladesz musiał przyjąć około miliona Rohingów. To dziś najbardziej prześladowana mniejszość etniczna na świecie. Rohingowie uciekali przed śmiercią z Mjanmy (dawnej Birmy). Nie są tam uznawani za obywateli, ale prócz praw władze postanowiły w końcu odebrać im również życie. Mjanma nie wpuszcza do siebie niezależnych obserwatorów, jednak zdjęcia satelitarne potwierdzają, że doszło tam do przemocy i zniszczeń na dużą skalę. Ponad milion Rohingów z Birmy przekroczyło granicę z Bangladeszem uciekając przed czystką etniczną, okrucieństwem, które nie jest w stanie zmieścić się w naszych głowach. Relacje ludzi porażają.

Cox’s Bazar był największym ośrodkiem turystycznym w Bangladeszu, słynącym z najdłuższej piaszczystej plaży na świecie. Dziś to przede wszystkim największy na świecie obóz dla uchodźców i miejsce najszybciej narastającego kryzysu uchodźczego w historii.  

W grudniu po raz pierwszy odwiedziliśmy obóz dla uchodźców w Cox’s Bazar w Bangladeszu. Zdecydowaliśmy, że tu musi stanąć nasza kolejna fabryka dobra. Nie ma słów, by opisać warunki, w których ci ludzie żyją na co dzień. Mieszkańcy obozu nie mogą go opuszczać, nie mogą pracować, a dzieci nie mogą się uczyć. Rohingowie mimo, że pozornie bezpieczni, żyją w zawieszeniu, nie mają żadnych praw. Do tej pory nie otrzymali statusu uchodźców. Podejście władz do obozu zmienia się z tygodnia na tydzień. Potrzeby są ogromne, a przez prawne zawiłości udzielanie pomocy wcale nie takie łatwe.

Co robimy?

Naszym pierwszym celem było, by ludzie, którzy doświadczyli okrutnego zła, zaznali w końcu dobra. W pierwszej kolejności chcemy, by nie byli głodni, chcemy ich wzmocnić urozmaiconą dietą, zaopiekować ich podstawowe potrzeby, kupić koc, matę do spania, drewno na opał. Docieramy do rodzin najbardziej poszkodowanych, okaleczonych, którzy otarli się o śmierć i dziś nie są w stanie poradzić sobie sami w wielkiej machinie obozu. Nie pomożemy wszystkim od razu, nie przywrócimy im praw i nie nadamy obywatelstwa, ale możemy zająć się odbudowywaniem ich godności, zmniejszaniem głodu, przynoszeniem ulgi w cierpieniu.

Drugim celem, jaki sobie obraliśmy było stworzenie bezpiecznej strefy dla dzieci, czegoś w rodzaju świetlicy, gdzie będą mogły odpocząć, zjeść posiłek, mieć miejsce do zabawy, okazję do nauki języka, przestrzeń do poczucia, na czym naprawdę polega dzieciństwo. Popołudniami będzie to miejsce dla rodziców i ich własnego rozwoju. Kobiety będziemy uczyli szyć, mężczyzn obróbki drewna. Na terenie prócz sal dla dzieci i pracowni dla dorosłych będzie też plac zabaw, biblioteka i miejsce do odpoczynku.