Odszedł Anzelm, dusza towarzystwa naszego hospicjum...

Umarł tak jak żył. Wczoraj wieczorem zjadł ze smakiem kolację i wypił pół kubka herbaty. Pielęgniarka wyszła na moment sprawdzić czy podała mu wszystkie leki.

Kiedy wróciła Anzelm już nie żył.

Koniec przyszedł tak niespodziewanie, że pielęgniarka miała jeszcze ochotę zwrócić mu uwagę, że położył się niewygodnie i chciała mu pomóc poprawić się na łóżku. Wtedy okazało się, że zasnął już po raz ostatni. Oczywiście uśmiechnięty.

Przez całe życie Anzelm był nauczycielem. Jeszcze tydzień temu naszego seniora odwiedzili jego uczniowie, którzy już dorośli i odnaleźli swoje miejsce w życiu. Przyszli, żeby podziękować nauczycielowi i powspominać szkolne czasy. W Kabudze Anzelm dzielił pokój z Kevinem, nastolatkiem chorym na stwardnienie zanikowe boczne, którego dzięki Wam wysłaliśmy do szkoły. Pilnował, by Kevin nie zapominał odrobić lekcji, uczył go angielskiego i dobrych manier.

Zdaje się, że Anzelm czuł, że zbliża się koniec, bo jego uśmiech i wdzięczność za to, że był z nami w hospicjum była wczoraj jeszcze bardziej wyraźna. Pomogliśmy temu człowiekowi przeżyć kilka wspaniałych lat w naszym hospicjum, za co odwdzięczył się udzielając swoich ostatnich lekcji. O tym, że warto się uśmiechać.

 

 

Partnerzy

Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki. Zamknij