Pomóż przetrwać mrozy najbiedniejszym

Zima dla bezdomnych

Każdego roku z powodu zimna w naszym kraju umiera ponad 100 osób. Chcemy coś z tym zrobić.
Zanim nadejdzie pierwsza fala mrozu – kupmy „CIEPŁĄ PAKĘ” warszawskim bezdomnym. Ciepłe buty i kurtka to naprawdę sprzęt ratujący życie.

U nas nie ma małych darowizn. Nie ważne czy możesz ufundować cały pakiet za 189 zł, czy choćby jedną sznurówkę za 5 zł – ratujesz życie człowiekowi. W ten sposób sprawisz, że przed Świętami znów przybędzie trochę dobra, a nie zła na świecie!

Razem zdążymy przed termometrem!!!

czytaj więcej

Mamy już:
1 670zł
Potrzebujemy:
18 900zł
Demokratyczna Republika Konga

Szpital w Ntamugendze

Demokratyczna Republika Konga

Drugi co do wielkości kraj w Afryce, kraj pełen paradoksów. Z jednej strony bogaty w zasoby naturalne (m.in. kobalt, miedź, koltan, ropa naftowa, diamenty, złoto), z drugiej jego mieszkańcy należą do najbiedniejszych na świecie. Od dziesięcioleci Kongo pogrążone jest w przedłużających się konfliktach, które doprowadziły do powstania jednego z największych kryzysów humanitarnych na świecie.

Garść informacji:
  • 77% populacji żyje w skrajnym ubóstwie, za mniej niż 1,90 dolara dziennie
  • 16% populacji kraju, tj. ponad 13 milionów ludzi, wymaga natychmiastowej pomocy humanitarnej
  • 13,6 mln ludzi pozbawionych jest dostępu do bezpiecznych źródeł wody i właściwych urządzeń sanitarno-higienicznych
  • liczne ogniska śmiertelnych chorób, w tym odry, malarii, cholery i wirusa eboli
  • ok. 10% wszystkich przypadków śmiertelnych spowodowanych malarią w Afryce Subsaharyjskiej miało miejsce właśnie tutaj
Nasz szpital to

30 000

procedur medycznych rocznie
Miesięcznie leczymy z malarii ok.

1000

pacjentów
Nasze położne odebrały ok.

800

porodów w 2018 r.

Leczymy

Codziennie ratujemy życie dziesiątkom ludzi

Gdzie pomagamy?

W wiosce Ntamugenga w prowincji Kivu Północne mamy pod opieką szpital. To od lat wyjątkowo niebezpieczny region świata: bandyci, rebelie, niepokoje społeczne i ciągle wisząca na włosku wojna. Pacjentów wciąż przybywa.

Dla dziesiątków tysięcy ludzi jesteśmy jedynym ośrodkiem opieki zdrowotnej w promieniu kilkudziesięciu kilometrów (chorych przynoszą nam nawet z Ugandy).  

Na sytuacji w Kongu (DRC) korzystają lokalni bandyci i rebelianci. Cierpią jak zwykle najbiedniejsi i bezbronni. Dzięki Wam mają się gdzie schronić, dzięki Wam możemy ich leczyć i karmić.

Szpital prowadzony jest przez polskie siostry od aniołów. Zdaje się, że nie znają one sytuacji, o której można by powiedzieć, że jest beznadziejna, choć wiedzą, czym jest huk wybuchających moździerzy.

Trudno też uwierzyć, ale w tej małej wiosce w górach, do której nie dojedzie samochód bez napędu na cztery koła, spotkało się kilku doskonałych fachowców, którzy oprócz tego, że ratują zdrowie, są dla reszty przykładem, że nadzieja umiera ostatnia. Szpital to dla nich całe życie.

Jak pomagamy?

W szpitalu mamy 72 łóżka. Miesięcznie zapewniamy ok. 1 500 przyjęć ambulatoryjnych, 500 hospitalizacji, 100 porodów (w tym 1/3 przez cesarskie cięcie), leczenie 900 osób chorych na malarię, 70 transfuzji krwi. Rocznie to blisko 30 000 procedur medycznych.

Płacimy pensje personelowi, kupujemy mleko terapeutyczne, leki, sprzęt. Wszystko to odbywa się w warunkach, które europejskim lekarzom trudno byłoby sobie wyobrazić. Codziennie ratujemy życie dziesiątkom ludzi.