Pilna pomoc!

Pomóż nam wykopać studnię

Wody z roku na rok jest coraz mniej, temperatury szaleją i bez inwestycji w nowe rozwiązania do nawadniania, pogoda w końcu mogłaby nas pokonać.
Chcemy dać rodzinom w najtrudniejszych sytuacjach to, czego potrzebują najbardziej. Dziś jest to WODA!

czytaj więcej

Mamy już:
7 345
Potrzebujemy:
75 000
Demokratyczna Republika Konga

Szpital w Ntamugendze

Demokratyczna Republika Konga

Drugi co do wielkości kraj w Afryce, kraj pełen paradoksów. Z jednej strony bogaty w zasoby naturalne (m.in. kobalt, miedź, koltan, ropa naftowa, diamenty, złoto), z drugiej jego mieszkańcy należą do najbiedniejszych na świecie. Od dziesięcioleci Kongo pogrążone jest w przedłużających się konfliktach, które doprowadziły do powstania jednego z największych kryzysów humanitarnych na świecie.

Garść informacji:
  • 77% populacji żyje w skrajnym ubóstwie, za mniej niż 1,90 dolara dziennie
  • 16% populacji kraju, tj. ponad 13 milionów ludzi, wymaga natychmiastowej pomocy humanitarnej
  • 13,6 mln ludzi pozbawionych jest dostępu do bezpiecznych źródeł wody i właściwych urządzeń sanitarno-higienicznych
  • liczne ogniska śmiertelnych chorób, w tym odry, malarii, cholery i wirusa eboli
  • ok. 10% wszystkich przypadków śmiertelnych spowodowanych malarią w Afryce Subsaharyjskiej miało miejsce właśnie tutaj
Nasz szpital to

25 000

procedur medycznych rocznie
Rocznie leczymy z malarii ok.

8000

pacjentów
Nasze położne odebrały

1029

porodów w 2020 r.

Leczymy

Codziennie ratujemy życie dziesiątkom ludzi

Gdzie pomagamy?

W wiosce Ntamugenga w prowincji Kivu Północne mamy pod opieką szpital. To od lat wyjątkowo niebezpieczny region świata: bandyci, rebelie, niepokoje społeczne i ciągle wisząca na włosku wojna. Pacjentów wciąż przybywa.

Dla dziesiątków tysięcy ludzi jesteśmy jedynym ośrodkiem opieki zdrowotnej w promieniu kilkudziesięciu kilometrów (chorych przynoszą nam nawet z Ugandy).  

Na sytuacji w Kongu (DRC) korzystają lokalni bandyci i rebelianci. Cierpią jak zwykle najbiedniejsi i bezbronni. Dzięki Wam mają się gdzie schronić, dzięki Wam możemy ich leczyć i karmić.

Szpital prowadzony jest przez polskie siostry od aniołów. Zdaje się, że nie znają one sytuacji, o której można by powiedzieć, że jest beznadziejna, choć wiedzą, czym jest huk wybuchających moździerzy.

Trudno też uwierzyć, ale w tej małej wiosce w górach, do której nie dojedzie samochód bez napędu na cztery koła, spotkało się kilku doskonałych fachowców, którzy oprócz tego, że ratują zdrowie, są dla reszty przykładem, że nadzieja umiera ostatnia. Szpital to dla nich całe życie.

Jak pomagamy?

W szpitalu mamy 72 łóżka. Rocznie zapewniamy ponad 15 000 przyjęć ambulatoryjnych, ok. 4000 hospitalizacji, ponad 1000 porodów (w tym 1/3 przez cesarskie cięcie), leczenie 8000 osób chorych na malarię, blisko 700 transfuzji krwi. Rocznie to blisko 25 000 procedur medycznych.

Płacimy pensje personelowi, kupujemy mleko terapeutyczne, leki, sprzęt. Wszystko to odbywa się w warunkach, które europejskim lekarzom trudno byłoby sobie wyobrazić. Codziennie ratujemy życie dziesiątkom ludzi.