Karmimy uchodźców na greckiej wyspie Lesbos

Podaruj posiłek

Razem z Nikosem i Kateriną tworzymy bezpieczne miejsce na wyspie Lesbos dla tych, którzy uciekają przed wojnami i klęskami humanitarnymi. Chcemy by w końcu poczuli się jak w domu. Osieroconym dzieciom i młodzieży będziemy dostarczali do obozu ciepłe posiłki.

czytaj więcej

Mamy już:
17 153 zł
Potrzebujemy:
60 000 zł

Ratunek dla szpitala w Kongu przed klęską humanitarną

30 

+ -
Kategoria: Leczymy
Miejsce: Demokratyczna Republika Konga – szpital w Ntamugendze

Krwi i wody – tego najbardziej potrzebują dziś nasi podopieczni z Demokratycznej Republiki Konga. Udało nam się skontaktować z siostrą Agnieszką, która alarmuje o realnym zagrożeniu katastrofą humanitarną w tamtym rejonie. NIE MA NA CO CZEKAĆ!!! Chcemy jak najszybciej pomóc szpitalowi, dlatego uruchamiamy specjalną, ratunkową zbiórkę funduszy dla Ntamugengi. Prosimy Was, udostępniajcie tę wiadomość, zachęcajcie do produkowania dobra swoich znajomych i – jak tylko możecie – sami wesprzyjcie ludzi, dla których naprawdę jesteście jedyną nadzieją.

Dlaczego brakuje krwi?
Lekarze w naszym szpitalu przeprowadzili w styczniu 130 transfuzji. Większość jednostek dostały dzieci cierpiące na bardzo ciężką malarię, która szaleje teraz w Północnym Kivu. Ludzie starają się radzić sobie z problemem własnym sumptem, ale jak tylko objawy choroby stają się niepokojące i wskazują na ostatnią fazę choroby, przynoszą swoich bliskich do nas z prośbą o ratunek. Koszt jednego worka krwi wynosił dotąd 10 dolarów, ale centrum krwiodawstwa podniosło właśnie ceny… Teraz za jedną jednostkę krwi płacić będziemy nie 10, a 15 dolarów. Z uwagi na fakt, że większość mieszkańców Północnego Kivu musi przeżyć za mniej niż dolara dziennie, nikt z tych, którym pomaga nasz szpitala, nie byłby w stanie zapłacić za leczenie. Od kilku lat wszystkie transfuzje w szpitalu w Ntamugendze opłacacie Wy. Już nie setki, ale tysiące ludzi zawdzięcza Wam nie tylko poprawę swojej sytuacji, lecz po prostu życie. Jeśli zapotrzebowanie na transfuzje pozostanie na tym samym poziomie, a wszytko na to wskazuje, to będziemy potrzebowali dodatkowo może nawet 3000 zł miesięcznie.

Dlaczego brakuje wody?
Równie poważny i niebezpieczny jest brak w dostawach wody. Do Ntamugengi i okolicznych wiosek woda spływa ciągami wodnymi z dwóch pobliskich wzgórz. Infrastruktura jest jednak w opłakanym stanie. Rury biegną bardzo płytko, co chwilę zdarza się, że strzela stary zawór lub ktoś zahacza o rurę motyką, uprawiając przydomowy ogródek. Spada ciśnienie i dostawy wody zanikają na dzień, dwa lub więcej, do momentu aż czterech odpowiedzialnych za infrastrukturę hydraulików zlokalizuje kolejny wyciek i załata dziurę.

Całe to wodociągowe zamieszkanie grozi rozwojem śmiercionośnych epidemii. Kilka tygodni temu mieliśmy w naszym szpitalu pięć przypadków cholery. Trudno sobie wyobrazić, co by było, gdyby choroba pojawiła się w okolicy dzisiaj. Już teraz każdy dłuższy brak w dostawie wody skutkuje tym, że do szpitala zgłasza się fala chorych, którzy pijąc wodę z niewiadomego źródła, narażają się na przeróżne zatrucia. Nawet gdyby szpital uniezależnił się od dostaw wody, nie rozwiązałoby to problemu, bo to brak wody w wiosce sprawia, że oddziały naszego ośrodka pękają w szwach. Dlatego siostra Agnieszka od kilku dni wspiera ekipę lokalnych hydraulików. Sama inwestuje w naprawy i wymianę uszkodzonych zaworów. Niedwno była w Gomie, żeby zakupić kolejne części zamienne. Każda z nich to inwestycja w to, by uchronić okolicę od bardzo poważnego zagrożenia epidemią.

Jeśli tylko możecie, zainwestujcie kilka złotych w ratowanie życia naszych podopiecznych, a także poświęćcie chwilę, by udostępnić informację o tym w mediach społecznościowych. Dajemy Wam gwarancję, że wspólnie z siostrą Agnieszką i całym personelem szpitala zamienimy zgromadzone środki w ratunek dla najbardziej potrzebujących.

30 

+ -