Stawiamy Dobrą Fabrykę w Libanie!

Libańczykom brakuje podstawowych leków

Średnia pensja Libańczyka wystarcza zaledwie na 13 opakowań paracetamolu. Apteki świecą pustkami. Przekażmy wsparcie najbardziej potrzebującym

czytaj więcej

Mamy już:
15 025
Potrzebujemy:
45 000

Dziękujemy, że jesteście z nami!

Demokratyczna Republika Konga

Drugi co do wielkości kraj w Afryce, kraj pełen paradoksów. Z jednej strony bogaty w zasoby naturalne (m.in.: kobalt, miedź, koltan, ropa naftowa, diamenty, złoto), z drugiej jego mieszkańcy należą do najbiedniejszych na świecie. Od dziesięcioleci Kongo (DRC) pogrążone jest w przedłużających się konfliktach, które doprowadziły do powstania jednego z największych kryzysów humanitarnych na świecie.

Garść informacji:
  • 15,6 mln ludzi – 18% całej populacji Konga cierpi głód
  • 3,4 mln dzieci poniżej 5. roku życia cierpi na ostre niedożywienie
  • 41,8% dzieci poniżej 5. roku życia ma zahamowany wzrost w wyniku niedożywienia
  • 63,2% dzieci poniżej 5. roku życia i 41% kobiet w wieku 15-49 lat cierpi na anemię
W ośrodku dożywiania przyjmujemy co najmniej

100

dzieci tygodniowo
Uratowaliśmy od choroby głodowej

647

osób w 2020 r.

08.06.2021

Wulkan Nyiragongo nie śpi, ale mieszkańcy Gomy wracają do swoich domów. Wracają, bo nie mają wyjścia.

Wulkan Nyiragongo wybucha średnio co 20 lat. Po ostatniej erupcji w maju tego roku ruszyła dyskusja o położeniu ponad 600 tys. aglomeracji w bezpośrednim sąsiedztwie tak wielkiego zagrożenia.

Na przestrzeni ostatnich 40 lat dość regularne erupcje odebrały życie kilku tysiącom mieszkańców miasta. Mimo to nikt do tej pory nie myślał o przesiedleniu ludności w inne, bardziej bezpieczne miejsca. Dlaczego? Odpowiedź jest dość prosta.

Po pierwsze wschodnie regiony Konga od zawsze zmagają się z deficytem “bezpiecznych miejsc”. Rozproszeni mieszkańcy Gomy narażani byliby na inne niebezpieczeństwa, ataki terrorystyczne i napady bandytów. Po drugie lokalizację Gomy wytycza główny szlak handlowy regionu i bliska odległość od rwandyjskiej granicy. Po trzecie i najważniejsze w bezpośrednim sąsiedztwie miasta prócz śmiercionośnego wulkanu znajduje się też życiodajne jezioro Kivu. Uciekinierzy to właśnie z wodą mieli największy problem w ostatnich dniach. Migracja setek tysięcy osób do wiosek położonych w głębi równikowej dżungli przez brak dostępu do źródeł błyskawicznie doprowadziła mieszkańców regionu na krawędź klęski humanitarnej.

Mieszkańcy Gomy wracają do domu. Wielu z nich ich już nie odnajdzie. Jedne przykryła twarda skorupa zastygłej lawy, inne zostały splądrowane, bo na każdej katastrofie i ludzkim nieszczęściu żerują przestępcy.

Nasza obecność w tym rejonie jest teraz konieczna jak nigdy dotąd. Siostra Agnieszka dziś znów jest w drodze. Po raz drugi w ciągu ostatniego tygodnia udało jej się wjechać do Ugandy. Wiezie do szpitala kolejny zapas kroplówek i leków wartych 2200 dolarów. Za wszystkie zapłaciliście Wy! Decyzja o wyjeździe zapadła szybko, bo wobec rosnących w Ugandzie zachorowań na COVID-19 i to przejście graniczne będzie od jutra zamknięte. Kongijczycy znów zostaną odcięci od świata i pozostawieni sami sobie.

Wśród tych nieprzewidywalnych wydarzeń i dramatycznych decyzji zdarzają się spotkania, które ładują nasze akumulatory i pozwalają przetrwać trudny czas. Dziś odwiedził nas Héritier, którego cudem wyciągnęliśmy z ostrej fazy choroby głodowej i powikłań związanych z gruźlicą. Pamiętacie go?!

Dziękujemy, że jesteście z nami! Uśmiech Héritiera niech będzie najlepszym wyrazem tego, jak wielki sens ma to, co robicie razem z nami dla mieszkańców wschodniego Konga.