Dziękujemy, że jesteście z nami!

Demokratyczna Republika Konga

Drugi co do wielkości kraj w Afryce, kraj pełen paradoksów. Z jednej strony bogaty w zasoby naturalne (m.in.: kobalt, miedź, koltan, ropa naftowa, diamenty, złoto), z drugiej jego mieszkańcy należą do najbiedniejszych na świecie. Od dziesięcioleci Kongo (DRC) pogrążone jest w przedłużających się konfliktach, które doprowadziły do powstania jednego z największych kryzysów humanitarnych na świecie.

Garść informacji:
  • 15,6 mln ludzi – 18% całej populacji Konga cierpi głód
  • 3,4 mln dzieci poniżej 5. roku życia cierpi na ostre niedożywienie
  • 41,8% dzieci poniżej 5. roku życia ma zahamowany wzrost w wyniku niedożywienia
  • 63,2% dzieci poniżej 5. roku życia i 41% kobiet w wieku 15-49 lat cierpi na anemię
Uratowaliśmy od choroby głodowej

550

osób w 2021 r.
W ośrodku dożywiania przyjmujemy ok.

70

dzieci tygodniowo

08.06.2021

Wulkan Nyiragongo nie śpi, ale mieszkańcy Gomy wracają do swoich domów. Wracają, bo nie mają wyjścia.

Wulkan Nyiragongo wybucha średnio co 20 lat. Po ostatniej erupcji w maju tego roku ruszyła dyskusja o położeniu ponad 600 tys. aglomeracji w bezpośrednim sąsiedztwie tak wielkiego zagrożenia.

Na przestrzeni ostatnich 40 lat dość regularne erupcje odebrały życie kilku tysiącom mieszkańców miasta. Mimo to nikt do tej pory nie myślał o przesiedleniu ludności w inne, bardziej bezpieczne miejsca. Dlaczego? Odpowiedź jest dość prosta.

Po pierwsze wschodnie regiony Konga od zawsze zmagają się z deficytem “bezpiecznych miejsc”. Rozproszeni mieszkańcy Gomy narażani byliby na inne niebezpieczeństwa, ataki terrorystyczne i napady bandytów. Po drugie lokalizację Gomy wytycza główny szlak handlowy regionu i bliska odległość od rwandyjskiej granicy. Po trzecie i najważniejsze w bezpośrednim sąsiedztwie miasta prócz śmiercionośnego wulkanu znajduje się też życiodajne jezioro Kivu. Uciekinierzy to właśnie z wodą mieli największy problem w ostatnich dniach. Migracja setek tysięcy osób do wiosek położonych w głębi równikowej dżungli przez brak dostępu do źródeł błyskawicznie doprowadziła mieszkańców regionu na krawędź klęski humanitarnej.

Mieszkańcy Gomy wracają do domu. Wielu z nich ich już nie odnajdzie. Jedne przykryła twarda skorupa zastygłej lawy, inne zostały splądrowane, bo na każdej katastrofie i ludzkim nieszczęściu żerują przestępcy.

Nasza obecność w tym rejonie jest teraz konieczna jak nigdy dotąd. Siostra Agnieszka dziś znów jest w drodze. Po raz drugi w ciągu ostatniego tygodnia udało jej się wjechać do Ugandy. Wiezie do szpitala kolejny zapas kroplówek i leków wartych 2200 dolarów. Za wszystkie zapłaciliście Wy! Decyzja o wyjeździe zapadła szybko, bo wobec rosnących w Ugandzie zachorowań na COVID-19 i to przejście graniczne będzie od jutra zamknięte. Kongijczycy znów zostaną odcięci od świata i pozostawieni sami sobie.

Wśród tych nieprzewidywalnych wydarzeń i dramatycznych decyzji zdarzają się spotkania, które ładują nasze akumulatory i pozwalają przetrwać trudny czas. Dziś odwiedził nas Héritier, którego cudem wyciągnęliśmy z ostrej fazy choroby głodowej i powikłań związanych z gruźlicą. Pamiętacie go?!

Dziękujemy, że jesteście z nami! Uśmiech Héritiera niech będzie najlepszym wyrazem tego, jak wielki sens ma to, co robicie razem z nami dla mieszkańców wschodniego Konga.

Potrzebna pilna pomoc

Pomoc humanitarna dla Izium

Izium i okoliczne miejscowości mają za sobą 6 miesięcy terroru. W promieniu 100 km nie ma ani jednego czynnego sklepu z żywnością. Mieszkańcy polegają na ostatnich ukrytych zapasach, a jeszcze częściej – na nadziei, że po prostu zdążą doczekać pomocy humanitarnej.

Natychmiast ruszyliśmy z pomocą i jako jedni z pierwszych dotarliśmy na miejsce.

czytaj więcej

Mamy już:
13 056
Potrzebujemy:
38 731