Pilna pomoc!

Pomóż nam wykopać studnię

Wody z roku na rok jest coraz mniej, temperatury szaleją i bez inwestycji w nowe rozwiązania do nawadniania, pogoda w końcu mogłaby nas pokonać.
Chcemy dać rodzinom w najtrudniejszych sytuacjach to, czego potrzebują najbardziej. Dziś jest to WODA!

czytaj więcej

Mamy już:
7 467
Potrzebujemy:
75 000

Wesprzyjmy nasz szpital w Ntamugendze

Demokratyczna Republika Konga

Drugi co do wielkości kraj w Afryce, kraj pełen paradoksów. Z jednej strony bogaty w zasoby naturalne (m.in. kobalt, miedź, koltan, ropa naftowa, diamenty, złoto), z drugiej jego mieszkańcy należą do najbiedniejszych na świecie. Od dziesięcioleci Kongo pogrążone jest w przedłużających się konfliktach, które doprowadziły do powstania jednego z największych kryzysów humanitarnych na świecie.

Garść informacji:
  • 77% populacji żyje w skrajnym ubóstwie, za mniej niż 1,90 dolara dziennie
  • 16% populacji kraju, tj. ponad 13 milionów ludzi, wymaga natychmiastowej pomocy humanitarnej
  • 13,6 mln ludzi pozbawionych jest dostępu do bezpiecznych źródeł wody i właściwych urządzeń sanitarno-higienicznych
  • liczne ogniska śmiertelnych chorób, w tym odry, malarii, cholery i wirusa eboli
  • ok. 10% wszystkich przypadków śmiertelnych spowodowanych malarią w Afryce Subsaharyjskiej miało miejsce właśnie tutaj
Nasz szpital to

25 000

procedur medycznych rocznie
Rocznie leczymy z malarii ok.

8000

pacjentów
Nasze położne odebrały

1029

porodów w 2020 r.

23.05.2021

Koło godziny 15 sejsmografy w Rwandzie odnotowały kolejne wstrząsy. Władze ostrzegają, że wulkan Nyiragongo w każdej chwili może wybuchnąć znów. Po wczorajszej erupcji, pierwszej tak dużej od 19 lat, języki lawy dosięgły Gomy, zagrożone jest lotnisko, a droga na północ do naszego szpitala w Ntamugendze odcięta jest zupełnie.

— Ludzie zawsze mówili, że wolą wojnę od wulkanu. Jest bardziej przewidywalna i przynajmniej wiadomo gdzie i kiedy uciekać — mówi siostra Agnieszka, odpowiedzialna za szpital w Ntamugendze. — Nie przespaliśmy nocy, cały czas jesteśmy w kontakcie ze znajomymi z Gomy. Po dwóch stronach spalonej lawą drogi znalazły się setki rodzin. Również jeden z naszych pielęgniarzy utknął w Gomie i nie wiadomo, kiedy uda mu się wrócić. Do szpitala nie dojedzie też w najbliższym czasie onkolog, który regularnie podawał naszym pacjentom chemię — relacjonuje siostra Agnieszka.

Aż trudno uwierzyć ile nieszczęść nagromadziło się w tym zakątku świata. Wojny, bandyckie napady, epidemie cholery, eboli, a teraz jeszcze wulkan. Lawa może dotrzeć do lotniska, w pobliżu którego są gigantyczne składy paliwa. Władze zarządzają ewakuację. Sporo mieszkańców Gomy uciekło w nocy przez granicę z Rwandą, ale wielu nie chce się oddalać od swoich domów z obawy przed złodziejami, którzy plądrują porzucone mieszkania.

W najbliższych dniach siostra Agnieszka opracuje sposób zaopatrywania szpitala z pominięciem Gomy, na wypadek gdyby droga pozostawała nieprzejezdna tygodniami. Wtedy brakować będzie wszystkiego: paliwa, ryżu, leków, opatrunków i mleka terapeutycznego dla dzieciaków z ośrodka dożywiania, których ostatnio zgłasza się do nas coraz więcej. Jak tylko ustalimy plan z pewnością damy Wam znać, jak można nam pomóc. Alternatywą dla zakupów w Gomie jest przeprawa przez granicę z Ugandą. Wtedy jednak zakupy będą nas więcej kosztowały. Już dziś można wesprzeć nasz szpital wchodząc na dobroczynne24 i pomagając nam choćby w zbieraniu funduszy na karmienie najmłodszych naszych pacjentów.

To trudny czas dla mieszkańców Gomy i okolic. Nagle w tej nieprzewidywalnej kongijskiej rzeczywistości, brakło nawet tej namiastki stabilności, którą ludzie sobie wypracowali. Nikt nie wie co będzie jutro. W Ntamugendze właśnie zaczął padać deszcz. W powietrzu unosi się drażniący zapach siarki. Mieszkańcy boją się, że toksyczny pył wulkaniczny skazi źródła wody i zniszczyć uprawy.