Mieszkańcy obozu potrzebują pomocy

Karmimy uchodźców na Lesvos!

Mieszkańcy obozu Moria 2.0. na co dzień borykają się z ogromnymi problemami, ale nie sposób ich rozwiązać, jeśli najpierw nie zaspokoją głodu. Każdy wykupiony przez Was posiłek zwiększy nasze możliwości. Nasze marzeniem to móc dostarczać posiłki codziennie do wszystkich.

czytaj więcej

Mamy już:
38 022
Potrzebujemy:
38 000

Potrzebujemy Waszej mobilizacji!

Bangladesz

Jest jednym z najbardziej zaludnionych i zarazem najbiedniejszych państw świata. Na jeden kilometr kwadratowy przypada tu ponad tysiąc mieszkańców. W kraju mieszka blisko 150 milionów ludzi. W sąsiedniej Mjanmie od połowy 2017 roku tysiące Rohingów straciło życie. Spalono ich wioski, a ocalali ruszyli w kierunku granicy z Bangladeszem. W ciągu kilku miesięcy w strefie przygranicznej osiedlił się blisko milion uchodźców.

Garść informacji:
  • ONZ od początku nazywa prześladowania Rohingów czystką etniczną
  • Rohingowie to dziś najbardziej prześladowana grupa etniczna
  • w pobliżu miasta Cox’s Bazar znajduje się największy na świecie obóz dla uchodźców, liczący ok. 920 000 ludzi
  • 55% ludności w obozie to dzieci
prowadzimy świetlicę dla

60

dzieci w wieku od 3 do 6 lat
organizujemy warsztaty z j. angielskiego, krawiectwa i obsługi komputera dla

108

młodych ludzi
miesięcznie szkolimy ok.

150

opiekunów dzieci z podstaw pozytywnego rodzicielstwa

27.03.2021

Trwa akcja ratunkowa w obozie Cox’s Bazar. Dostarczamy paczki żywnościowe i artykuły pierwszej potrzeby do najbardziej potrzebujących. Pracownicy obozowej świetlicy Dobrej Fabryki, którą strawiły płomienie, wciąż odszukują rodziny naszych podopiecznych. Wśród poszkodowanych przez pożar jest również Nur Bano i jej dzieci.

Nur Bano już raz uciekała przed płomieniami. Jesienią 2017 r. władze birmańskie po wieloletnich prześladowaniach Rohingów – mniejszości muzułmańskiej, którą wcześniej pozbawiono praw obywatelskich – postanowiły odebrać im również życie. Spalono trzy czwarte rohińskich wsi, a wobec ich mieszkańców z niewyobrażalnym okrucieństwem przeprowadzono czystki etniczne.

Tego dnia, jak co dzień Nur Bano poszła do studni po wodę, zostawiając szóstkę śpiących dzieci w domu. Męża już od dwóch lat nie było w domu. Został aresztowany przez armię birmańską i skazany na dożywocie za czyn, którego nie popełnił. Przy studni Nur Bano zobaczyła unoszący się nad wioską gesty, czarny dym. Rzuciła wszystko i ze łzami w oczach, ile sił w nogach, pobiegła do dzieci. Gdy dobiegła do wioski, jej chata stała już w płomieniach. Dwójka najmłodszych spłonęła żywcem. Pozostałą czwórkę poparzonych dzieci z płomieni pomógł jej wydostać brat męża.

W ubiegłym tygodniu wróciły wszystkie najgorsze wspomnienia, które od lat próbuje wymazać z pamięci. Co gorsza, po pożarze obozu do dziś nie odnalazł się najmłodszy z czterech synów. Gdy wybuchł pożar, nie było go w domu. Pewnie próbował odnaleźć drogę do mamy, ale płomienie szybko odcięły znane mu ścieżki i spowodowały w obozie wielki chaos. Mamy nadzieję, że gdzieś się schronił, ktoś się nim zaopiekował i że w końcu go znajdziemy.

Pożar, który w miniony poniedziałek wybuchł w największym na świecie obozie dla uchodźców, zniszczył ponad 9 tys. domów, trawiąc nie tylko jedyne schronienie dla 45 tys. ludzi, ale także z trudem gromadzony przez ostatnie cztery lata paraniewoli cały ich dobytek. Na miejscu trwa zorganizowana przez nas dystrybucja paczek z żywnością i artykułami pierwszej potrzeby. Zbieramy też fundusze na odbudowę domów i centrum dziennej opieki dla dzieci, które wybudowaliśmy dwa lata temu.

To niezwykłe jak szybko udało nam się zebrać większą część kwoty. Bardzo dziękujemy za Waszą solidarność i otwarte serca!!! Do końca zbiórki zostało nam nieco ponad 30 tys. Potrzebujemy Waszej mobilizacji!!! Zachęcajcie do wsparcia znajomych, udostępniajcie i dużo o nas mówcie, bo czasu mamy niewiele. Za kilka tygodni mieszkańców obozu czekają kolejne trudne chwile…

Zwykle na przełomie maja i czerwca zaczyna się pora monsunowa, w trakcie której obóz zmienia się w potoki płynącego błota, a domy osuwają się z wypłukanych wodą wzniesień. Opady i porywy wiatru są tak intensywne, że do tej pory wszyscy muszą znaleźć bezpieczne schronienie.

Przed nami ostatnia prosta! Zróbmy to!!!