Nie wiemy, jak potoczą się losy Ramina

Grecja

W 2015 przez greckie wyspy przeszło 856 tys. osób, a w 2017 i 2018  już tylko niecałe 30 tys. (według UNHCR). Ale już 2019 rok przyniósł wzrost – ponad 60 000 nowoprzybyłych. Praktyka pokazuje, że na Lesbos można utknąć na dobre kilka lat. Nikos i Katerina prowadzą na wyspie małą restaurację, w której każdy uchodźca może poczuć się jak w domu i za darmo zjeść posiłek.

Garść informacji:
  • pod koniec 2024 r. w obozie na greckiej na wyspie Lesbos było prawie 4 000 uchodźców, blisko 28% z nich to dzieci.
  • od początku 2015 r. przez greckie wyspy dotarło do Europy 1,35 mln uchodźców
Dziennie zapewniamy ponad

200

posiłków dla uchodźców
Prowadzimy dystrybucję

posiłków i materiałów pierwszej pomocy

dla najbardziej potrzebujących, w tym dzieci, kobiet w ciąży i chorych
Opiekujemy się

7 ha gospodarstwem

które daje pracę i zaopatruje kuchnię w warzywa

12.02.2023

— Dziś nie ma za wielu klientów. Jest zimno i strasznie wieje. Wszyscy pochowali się u siebie i czekają ze strzyżeniem na cieplejsze dni — mówi Ramin, którego w obozie wszyscy nazywają Mr Barber.
Mr Barber urządził swój zakład w jednym z kontenerów. Przystroił ściany termicznymi foliowymi kocami. Maszynki, farby do włosów, szampony i odżywki kupił za ostatnie oszczędności. W Afganistanie pracował odkąd był dzieckiem. Kiedy na jednej z łódek dotarł do Grecji wraz z żoną i kilkuletnią córeczką, największym problem było dla niego to, że nie może pracować i dobrze się nimi zaopiekować.
W końcu wziął sprawy w swoje ręce. Oswoił nową rzeczywistość i znalazł w niej swoje miejsce. Otworzył zakład barberski, bo obóz nic nie zmienia. Tu też każdy chce byś sobą. Wyglądać. Czuć się godnie.
— Mój wniosek o azyl trafił już do kosza dwukrotnie. Na trzecie podejście brakło funduszy i chętnego prawnika, który zająłby się sprawą — mówi Ramin.
Nic nie obiecujemy, ale postaramy się mu pomóc. Przyjdziemy jutro.
Kolejnego ranka jesteśmy u niego z adresem i numerem telefonu prawnika, który zgodził się pomóc. Ramin ma łzy w oczach. Odbijał się od ściany chodząc do różnych organizacji. Miał nadzieję, że pomogą. W końcu się poddał. Jest wdzięczny. Ale „dziękuję” to dla niego za mało. Prosi, żebyśmy poczekali. Po chwili wraca z ciepłym, doskonale przyprawionym chlebkiem. Choć tak może się odwdzięczyć.
Nie wiemy, jak potoczą się losy Ramina. Najgorsze, że on sam nie wie. Trzymamy kciuki. Widząc jednak determinację, z jaką ludzie potrafią dbać tu o godną przyszłość dla swoich najbliższych, jesteśmy pewni, że mu się uda.
Przygotowujemy nasz szpital na najgorsze

Ebola jest coraz bliżej

Musimy przygotować się do lokalnego wybuchu epidemii zanim będzie za późno!

Dowiedz się więcej

Mamy już:
3 200
Potrzebujemy:
73 000