Pilna zbiórka na zaopatrzenie apteki

Potrzebne leki do apteki w Togo

Do naszej apteki potrzebujemy leków - m.in. przeciwmalarycznych i antybiotyków. Medykamenty powędrują do chorych, którzy nie muszą za nie płacić. Koszt pomocy jednej osobie to jedynie 2 Euro.

czytaj więcej

Mamy już:
2 616 zł
Potrzebujemy:
17 000 zł

Jonathan odzyskał zdrowie dzięki nowemu specjaliście

Demokratyczna Republika Konga

Drugi co do wielkości kraj w Afryce, kraj pełen paradoksów. Z jednej strony bogaty w zasoby naturalne (m.in. kobalt, miedź, koltan, ropa naftowa, diamenty, złoto), z drugiej jego mieszkańcy należą do najbiedniejszych na świecie. Od dziesięcioleci Kongo pogrążone jest w przedłużających się konfliktach, które doprowadziły do powstania jednego z największych kryzysów humanitarnych na świecie.

Garść informacji:
  • 77% populacji żyje w skrajnym ubóstwie, za mniej niż 1,90 dolara dziennie
  • 16% populacji kraju, tj. ponad 13 milionów ludzi, wymaga natychmiastowej pomocy humanitarnej
  • 13,6 mln ludzi pozbawionych jest dostępu do bezpiecznych źródeł wody i właściwych urządzeń sanitarno-higienicznych
  • liczne ogniska śmiertelnych chorób, w tym odry, malarii, cholery i wirusa eboli
  • ok. 10% wszystkich przypadków śmiertelnych spowodowanych malarią w Afryce Subsaharyjskiej miało miejsce właśnie tutaj
Nasz szpital to

30 000

procedur medycznych rocznie
Miesięcznie leczymy z malarii ok.

1000

pacjentów
Nasze położne odebrały ok.

800

porodów w 2018 r.

03.06.2019

Poznajcie Jonathana, pięcioletniego bohatera, dzięki któremu w naszym kongijskim szpitalu mamy nowy oddział – rehabilitację.

Chłopak trafił do nas w styczniu tego roku w stanie krytycznym. Malaria mózgowa spustoszyła jego organizm. Przez pięć dni był w śpiączce. Przetaczaliśmy mu krew, podawaliśmy tlen i leki, nie odchodziliśmy od jego łóżka. Gdy po kilku dniach walki cudem udało nam się go z powrotem przeciągnąć na stronę życia, okazało się, że zmiany neurologiczne, które spowodowała choroba, są bardzo poważne. Chłopak nie poruszał się, miał problem z przełykaniem i kontaktem z otaczającym światem. Karmiliśmy go sondą, wzmacnialiśmy wyniszczony chorobą organizm i konsultowaliśmy jego przypadek, gdzie tylko się dało. Po kilku dniach bezradności przypadkiem i zupełnie prywatnie zgłosił się do nas fizjoterapeuta z sąsiedniego szpitala w Rutshuru. Chciał się u nas zbadać nie wiedząc, że pokażemy mu pacjenta, który cudem przeżył malarię mózgową. Pokazał naszym pielęgniarzom ćwiczenia, które powinniśmy wykonywać z Jonathanem, uprzedził ich jakich postępów i kiedy możemy się spodziewać i jak zmieniać wtedy intensywność ćwiczeń. Sam nie mógł przyjeżdżać do nas regularnie, ale sprawił, że siostra Agnieszka zaczęła poszukiwania specjalisty, który powiększyłby nasz zespół i wsparł go takimi kompetencjami.

Po kilku dniach trafiliśmy w odległej o kilkadziesiąt kilometrów Gomie na Patricka. Młody chłopak, który skończył fizjoterapię w pewnym momencie zrozumiał, że w Kongu ten zawód nie da mu chleba. Fizjoterapeutów jest tu jak na lekarstwo. Nikt ich nie szuka, więc rzeczywistość zmusza do porzucenia marzeń i zmiany profesji. Patrick zajął się obwoźnym handlem, krążąc po ulicach Gomy. Zatrudniliśmy go po pierwszej rozmowie. Jonathan potrzebował pomocy. Nie było chwili do stracenia.

Jak kończy się ta historia? Jonathan je, mówi i chodzi. Gdy po raz pierwszy wyszedł z pokoju zabiegowego o własnych siłach, inni pacjenci i rodzina zaczęli krzyczeć i klaskać z radości. Mimo, że pacjent i jego rehabilitant wykonali przez wiele tygodni mnóstwo ciężkiej pracy, i tak rozniosła się po okolicach wieść, że w Ntamugendze ludzie zmartwychwstają, że jesteśmy cudotwórcami, a fizjoterapia działa jak wizyta u szamana w buszu, z tą małą różnicą, że jest skuteczna.

Minęło pół roku. Patrick pracuje u nas na pełny etat. Na swoim koncie ma kilka sukcesów rangi Jonathana. Świetnie odnajduje się w zespole, pracuje ze wszystkimi pacjentami, którzy tego potrzebują. Już przystosowaliśmy jedno pomieszczenie, ale by można było nazwać je salą rehabilitacyjną potrzebujemy wyposażyć je jeszcze w niezbędne sprzęty, których bardzo nam brakuje.

To, że Jonathan żyje, że bez trudu je i ma ochotę na słodycze, to że pracuje u nas Patrick i zyskaliśmy zupełnie nowe możliwości pomagania ludziom i w końcu to, że z trzeciego zdjęcia uśmiecha się do Was cała grupa jego stałych pacjentów, to Wasza zasługa. Wspierając finansowo nasz kongijski szpital dajecie nam możliwość działania w sytuacjach tak trudnych, jak walka o życie Jonathana. Jeśli możecie, wesprzyjcie nasz nowy oddział rehabilitacji, fundując w dobroczynnym24 dzień pracy Patricka (to koszt zaledwie 20 zł!).