Mieszkańcy obozu potrzebują pomocy

Karmimy uchodźców na Lesvos!

Mieszkańcy obozu Moria 2.0. na co dzień borykają się z ogromnymi problemami, ale nie sposób ich rozwiązać, jeśli najpierw nie zaspokoją głodu. Każdy wykupiony przez Was posiłek zwiększy nasze możliwości. Nasze marzeniem to móc dostarczać posiłki codziennie do wszystkich.

czytaj więcej

Mamy już:
37 462
Potrzebujemy:
38 000

Dziś Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy

Bangladesz

Jest jednym z najbardziej zaludnionych i zarazem najbiedniejszych państw świata. Na jeden kilometr kwadratowy przypada tu ponad tysiąc mieszkańców. W kraju mieszka blisko 150 milionów ludzi. W sąsiedniej Mjanmie od połowy 2017 roku tysiące Rohingów straciło życie. Spalono ich wioski, a ocalali ruszyli w kierunku granicy z Bangladeszem. W ciągu kilku miesięcy w strefie przygranicznej osiedlił się blisko milion uchodźców.

Garść informacji:
  • ONZ od początku nazywa prześladowania Rohingów czystką etniczną
  • Rohingowie to dziś najbardziej prześladowana grupa etniczna
  • w pobliżu miasta Cox’s Bazar znajduje się największy na świecie obóz dla uchodźców, liczący ok. 920 000 ludzi
  • 55% ludności w obozie to dzieci
prowadzimy świetlicę dla

60

dzieci w wieku od 3 do 6 lat
organizujemy warsztaty z j. angielskiego, krawiectwa i obsługi komputera dla

108

młodych ludzi
miesięcznie szkolimy ok.

150

opiekunów dzieci z podstaw pozytywnego rodzicielstwa

29.09.2019

Papież Franciszek z okazji obchodzonego dziś w kościele po raz 105. Światowego Dnia Migranta i Uchodźcy tłumaczy, na czym polega miłowanie bliźniego. Bardzo konkretnie „to stawanie się bliźnimi wszystkich podróżnych, pobitych i porzuconych na drogach świata, aby ukoić ich rany i zabrać ich do najbliższego miejsca gościny, gdzie można by zaspokoić ich potrzeby.”
 
W Dobrej Fabryce ludzi zmuszonych do ucieczki i pozostawienia swojej ojczyzny, ziemi, domu, jedynej własności jaką mają, spotykamy w różnych częściach świata. W Burkina Faso robimy wszystko, by wobec zmian klimatu i pustynnienia terenów wokół małej wioski Gourcy na północy kraju, dać ludziom pracę, pomóc odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Kilkadziesiąt lat temu mieszkańcy tej wioski wiedzieli wszystko o uprawie bawełny. Dziś, przez uporczywe susze, nie ma po niej śladu. Od dwóch lat zielenią się za to ponad dwa hektary naszego ogrodu warzywnego, który daje pracę i wyżywienie najbiedniejszym mieszkańcom, dzięki czemu nie muszą uciekać przed klęską głodu.
 
W Demokratycznej Republice Konga nigdy nie było spokojnie. Od roku prócz wojny, bandyckich napadów, mieszkańcy Północnego Kivu mają jeszcze jeden bardzo konkretny powód, by decydować się na ratującą życie ucieczkę. W naszej prowincji wciąż szaleje największa w historii Konga epidemia wirusa ebola. Niewiele się o niej mówi, ale dane z wczoraj pokazują skalę dramatu Kongijczyków. Do tej pory zachorowało 3186 osób, 2128 przypłaciło chorobę życiem. Nasz szpital i ośrodek dożywiania w Ntamugendze funkcjonuje na najwyższych obrotach, dzięki odważnemu i świadomemu personelowi. Nasza obecność w Kongu ratuje z choroby głodowej, malarii i innych chorób blisko 30 000 osób każdego roku.
 
W Bangladeszu, w największym obozie dla uchodźców na świecie, kilka dni temu ruszyło nasze bezpieczne centrum, schronienie dla dzieci i dorosłych, w którym mogą się posilić, poczuć się jak w domu, zająć głowy czymś innym, niż myślenie o tym, jak dwa lata temu uciekali z piekła ludobójstwa w swojej ojczyźnie. Codziennie otaczamy opieką 80 dzieci, które mają szansę po prostu poczuć się tak, jak powinny czuć się dzieci i 30 dorosłych, których uczymy fachu i dodajemy pewności siebie.
 
Na greckie wyspy wciąż trafia każdego miesiąca kilkanaście tysięcy uchodźców. Od dwóch miesięcy na pontony i łodzie na tureckim wybrzeżu wsiada jeszcze więcej osób. Tylko w sierpniu prawie 26 tysięcy. W największym na wyspie Lesbos obozie dla uchodźców Moria, który powstał z myślą o 2500 osobach, jest ich dziś już ponad 13 tysięcy. Wśród nich są Syryjczycy, Afgańczycy, Kongijczycy, którzy uciekli z powodów opisywanych powyżej. Ich domy strawiły wojny i kryzysy humanitarne. Nie jesteśmy w stanie pomóc wszystkim, ale możemy być tam, gdzie najbardziej potrzeba, by zaopatrzyć rany, nakarmić, sprawić, by poczuli się jak w domu. Z tego powodu od kilku tygodni jesteśmy też na Lesbos. Wraz z Kateriną i Nikosem karmimy uchodźców w Morii, zapraszamy ich do Domu dla Wszystkich, bo taką nazwę nosi teraz miejsce, które kiedyś było klimatyczną grecką restauracyjką, a dziś jest miejscem, w którym posiłek każdy potrzebujący może zjeść za darmo. Chcemy to miejsce rozbudować, dać kuchni możliwość przygotowywania jeszcze większej liczby posiłków i jeszcze więcej przestrzeni dla młodzieży, która codziennie przyjeżdża z obozu, by odpocząć od zmartwień i poczuć się jak w domu.
 
Słowo „dom” padało tu dziś chyba najczęściej i o to właśnie chodzi. Na Placu św. Piotra stanęła dziś rzeźba przedstawiająca grupę migrantów z różnych kultur i różnych okresów historycznych. Ma przypominać wszystkim o ewangelicznym wezwaniu do gościnności. Jeśli tylko chcecie nam pomóc, by zaopiekowanych i uśmiechniętych było jeszcze więcej, odwiedzajcie regularnie nasze dobroczynne24.pl, często i dużo o nas mówcie. Dziś nasza pomoc dociera do 40 000 osób rocznie. Tylko dzięki Wam i każdemu, komu o Dobrej Fabryce powiecie, w przyszłym roku może być ich dużo, dużo więcej.
 
Z pierwszego zdjęcia uśmiecha się do Was Milka, którą po długiej tułaczce przyniósł do naszego kongijskiej szpitala ojciec. Mała miała wtedy 4 miesiące. Po tragicznej śmierci matki ojciec nie był w stanie się nią zaopiekować. Ruszył w drogę w poszukiwaniu nadziei, dobrych ludzi. Jedno i drugie znalazł w Ntamugendze.
<-- ActiveCampaign Monitor Code -->