Zła sytuacja w Kongu

Ratuj z nami ofiary głodu i przemocy

Kurs dolara znów skoczył i kosztuje prawie 4 złote. Dwa miesiące wsparcia dla szpitala i ośrodka dożywiania to dla nas dodatkowe 12 000 zł. Uratujmy wspólnie kolejne dziesiątki chorych i głodnych!

czytaj więcej

Mamy już:
1 918
Potrzebujemy:
12 000

Dziś dzień ubogich

Demokratyczna Republika Konga

Drugi co do wielkości kraj w Afryce, kraj pełen paradoksów. Z jednej strony bogaty w zasoby naturalne (m.in. kobalt, miedź, koltan, ropa naftowa, diamenty, złoto), z drugiej jego mieszkańcy należą do najbiedniejszych na świecie. Od dziesięcioleci Kongo pogrążone jest w przedłużających się konfliktach, które doprowadziły do powstania jednego z największych kryzysów humanitarnych na świecie.

Garść informacji:
  • 77% populacji żyje w skrajnym ubóstwie, za mniej niż 1,90 dolara dziennie
  • 16% populacji kraju, tj. ponad 13 milionów ludzi, wymaga natychmiastowej pomocy humanitarnej
  • 13,6 mln ludzi pozbawionych jest dostępu do bezpiecznych źródeł wody i właściwych urządzeń sanitarno-higienicznych
  • liczne ogniska śmiertelnych chorób, w tym odry, malarii, cholery i wirusa eboli
  • ok. 10% wszystkich przypadków śmiertelnych spowodowanych malarią w Afryce Subsaharyjskiej miało miejsce właśnie tutaj
Nasz szpital to

25 000

procedur medycznych rocznie
Rocznie leczymy z malarii ok.

8000

pacjentów
Nasze położne odebrały

1029

porodów w 2020 r.

17.11.2019

Obchodzimy dziś Światowy Dzień Ubogich. To jest dzień ludzi, którzy potrzebują naszego wzmocnienia. To jest dzień Beatrice i jej rodziców. Beatrice jest pacjentką naszego szpitala w Kongu. Zaprzyjaźnijcie się z nią. Dziś szczególe Was potrzebuje.

Nasza mała gwiazda przyszła na świat w wiosce Bunagana blisko kongijskiej granicy z Ugandą. Trudno to miejsce znaleźć na mapie. Prócz skarbu, jakim jest Beatrice jej rodzice nie mają nic. Teraz tracą jeszcze ją. Mała bardzo potrzebuje Waszych ciepłych myśli, modlitwy.

Siostra Agnieszka pisze do nas z Konga:
„Historia dziewczynki nie zaczęła się jakoś nadzwyczajnie. Nic nie zwiastowało problemów ze zdrowiem, które nagle, gdy skończyła dwa lata, zaczęło szwankować.

Relacja rodziny przypomina wiele tych, które słyszymy tu każdego dnia. Szukali pomocy pukając do drzwi kolejnych ośrodków, aż w końcu ktoś poradził im, by zdecydowali się na wyprawę do Ntamugengi. Dotarli do nas po długiej i wyczerpującej wędrówce. Wstępna diagnoza podcięła nam skrzydła. Wszystko wskazuje na nowotwór wątroby.

Jak tylko wytłumaczyliśmy rodzicom, na co wskazują wyniki od razu chcieli zabrać dziecko z powrotem do domu. Nie widzieli sensu dalszego pobytu w szpitalu. Myśleli, że my go też nie widzimy. Tu w Kongu nikt nie słyszał o onkologii, chemio czy radioterapii. Tu nikt nie ma nawet ubezpieczenia zdrowotnego. Dłuższy pobyt w szpitalu to finansowa katastrofa dla ludzi, którzy na co dzień nie mają nawet co włożyć do garnka. Jedyną ich polisą jesteście Wy i nasza obecność między nimi ze wspaniałym personelem i dobrze wyposażonym ośrodkiem.

Przekonaliśmy rodziców Beatrice, że do ostatecznego potwierdzenia diagnozy potrzeba jeszcze kilku badań w stolicy i że oczywiście pokryjemy ich koszty. O pobyt u nas też nie muszą się martwić. Mała jest mocno niedożywiona, więc nigdzie jej nie puścimy. Zaczęliśmy terapię i obiecaliśmy jej bliskim, że zrobimy dla małej wszystko.

Rodzice dziewczynki nie kryli zdziwienia, że nie odsyłamy nieuleczalnych przypadków. Ich pierwsze reakcją na diagnozę była myśl o powrocie do domu, bo tutaj zwykle pomaga się tym, którzy rokują. U nas walczymy o każdego do końca. Opowiedziałam im o trójce dzieci z nowotworami, którym towarzyszyliśmy aż do śmierci. W zeszłym roku odszedł Dawid, Aline i Romain. Do dziś ich rodzice odwiedzają nas i dziękują za opiekę lekarską, za wsparcie, ulgę w cierpieniu, za specjalne żywienie, za zupki, filmy i wszystko co tylko ich dzieci zapragnęły.

Będziemy z Beatrice cokolwiek by się działo. Najpierw ją wyciągniemy z choroby głodowej. Zrobimy też wszystkie możliwe badania, by na 100 procent wiedzieć, z czym mamy do czynienia. Nie tracimy nadziei.

Bardzo Was dziś prosimy, poświęćcie Beatrice choć jedną chwilę. Światowy Dzień Ubogich nie polega na tym, by załamywać ręce,
ale na tym, by ich wzmocnić. Wyślijcie Beatrice mnóstwo dobrych myśli, modlitwę, kila słów pokrzepienia dla rodziców, lajk na pod tym postem. Pokażmy im, że jesteśmy blisko, że jest nas wielu i że są dla nas ważni.