Rusza nasza świetlica w obozie dla uchodźców w Bangladeszu

Przekaż pomoc uchodźcom!

Tworzymy przyjazne miejsce dla kilkudziesięciu dzieci i dorosłych w największym na świecie obozie dla uchodźców. 11 złotych, tyle potrzebujemy, by jedna osoba dostała posiłek, mogła spędzić dzień w bezpiecznym otoczeniu, porozmawiać z wychowawcami, odnaleźć w całej beznadziei promyk nadziei. Potrzebujemy Waszego wsparcia na przyjęcie pierwszych 1000 osób.

czytaj więcej

Mamy już:
590 zł
Potrzebujemy:
11 000 zł
Cox's Bazar - Bangladesz

Rusza nasza świetlica w obozie dla uchodźców w Bangladeszu

Wesprzyj
Mamy już
5%
Potrzebujemy
11 000 zł
Akcje wsparło: 9 osób

Bangladesz

Jest jednym z najbardziej zaludnionych i zarazem najbiedniejszych państw świata. Na jeden kilometr kwadratowy przypada tu ponad tysiąc mieszkańców. W kraju mieszka blisko 150 milionów ludzi. W sąsiedniej Mjanmie od połowy 2017 roku tysiące Rohingów straciło życie. Spalono ich wioski, a ocalali ruszyli w kierunku granicy z Bangladeszem. W ciągu kilku miesięcy w strefie przygranicznej osiedlił się blisko milion uchodźców.

Garść informacji:
  • ONZ od początku nazywa prześladowania Rohingów czystką etniczną
  • Rohingowie to dziś najbardziej prześladowana grupa etniczna
Największy obóz dla uchodźców świata liczy już ponad

1 000 000

ludzi
W obozie w Cox's Bazar są dziesiątki tysięcy dzieci.

38 000

z nich to dzieci bez opieki, sieroty lub dzieci o których rodzinach nic nie wiadomo.
Karmimy
Uczymy

Dobiega końca budowa naszej świetlicy w największym na świecie obozie dla uchodźców: Rohingów, którzy dwa lata temu opuścili Mjanmę (dawną Birmę) uciekając przed czystką etniczną i ludobójstwem.

Świetlica – centrum pomocy w ciągu dnia będzie zapewniać wyżywienie i opiekę, naukę i zabawę 80 dzieciom, a po południu stanowić ośrodek wsparcia dla rodziców – będą mogli tam uczyć się tam zawodu – szycia i obróbki drewna, odpocząć, wypożyczyć książkę.

Obecnie mieszkańcy obozu żyją w strasznych warunkach – nie mogą go opuszczać, nie mogą pracować, a dzieci nie mogą się uczyć. Rohingowie mimo że pozornie bezpieczni, żyją w zawieszeniu, nie mają żadnych praw. Do tej pory nie otrzymali statusu uchodźców. Podejście władz do obozu zmienia się z tygodnia na tydzień. Nastroje są mocno antyuchodźcze. Potrzeby są ogromne, a przez prawne zawiłości udzielanie pomocy wcale nie takie łatwe.

Szacujemy, że utrzymanie centrum będzie nas kosztowało ok. 9 000 dolarów miesięcznie – koszt zaopiekowania się przez cały dzień jednym człowiekiem to 11 złotych – tyle potrzebujemy dla każdego uchodźcy, by w naszym ośrodku dostał posiłek, mógł spędzić czas w bezpiecznym otoczeniu, porozmawiać z wychowawcami, odnaleźć w całej beznadziei promyk nadziei.