Zanim do niego strzelili, pozwolili mu pomodlić się

Demokratyczna Republika Konga

Drugi co do wielkości kraj w Afryce, kraj pełen paradoksów. Z jednej strony bogaty w zasoby naturalne (m.in. kobalt, miedź, koltan, ropa naftowa, diamenty, złoto), z drugiej jego mieszkańcy należą do najbiedniejszych na świecie. Od dziesięcioleci Kongo pogrążone jest w przedłużających się konfliktach, które doprowadziły do powstania jednego z największych kryzysów humanitarnych na świecie.

Garść informacji:
  • 77% populacji żyje w skrajnym ubóstwie, za mniej niż 1,90 dolara dziennie
  • 16% populacji kraju, tj. ponad 13 milionów ludzi, wymaga natychmiastowej pomocy humanitarnej
  • 13,6 mln ludzi pozbawionych jest dostępu do bezpiecznych źródeł wody i właściwych urządzeń sanitarno-higienicznych
  • liczne ogniska śmiertelnych chorób, w tym odry, malarii, cholery i wirusa eboli
  • ok. 10% wszystkich przypadków śmiertelnych spowodowanych malarią w Afryce Subsaharyjskiej miało miejsce właśnie tutaj
Nasz szpital to

21 000

procedur medycznych rocznie
Rocznie leczymy z malarii ok.

7000

pacjentów
Nasze położne odebrały

1032

porodów w 2021 r.

17.04.2019

„Ostatnio codziennie słychać u nas strzały” – pisze siostra Agnieszka z Konga. „Walczą rebelianci, ale dużo więcej niż wcześniej jest też zwykłego bandyctwa, które nie przebiera w środkach. W zeszłym tygodniu zastrzelili naszego byłego pielęgniarza. Pracował u nas już dość dawno temu, a od kilku lat prowadził małą aptekę. Zanim do niego strzelili, pozwolili mu pomodlić się.”

To się dzieje naprawdę! To się dzieje teraz! Tuż obok naszego szpitala w Ntamugendze!!! W sprawiedliwość i skuteczność policji niewielu tu już wierzy, coraz częstsze są samosądy, a odwety bandyckich gangów są coraz bardziej bezwzględne i krwawe. Dodatkowo epidemia eboli chyba trochę wymyka się władzom spod kontroli. Od kilku dni raporty pokazują szybko rosnącą liczbę nowych zachorowań.

Cały personel i siostry robią wszystko, by w warunkach ciągłego stresu nie poddać się i nie opuszczać najbardziej potrzebujących. Nie jest to łatwe, bo niestabilna sytuacja ma wpływ nie tylko na atmosferę i poczucie braku bezpieczeństwa. Powoduje też codziennie nowe komplikacje. Cena jednostki krwi (która w ubiegłym roku już raz podrożała z 10 do 15 dolarów, co przyjęliśmy z bólem), lada dzień może wzrosnąć dwukrotnie, czyli do 30 dolarów. Rocznie robimy około 1000 transfuzji, co oznacza, że koszty leczenia tej samej liczby pacjentów wymagających przetoczenia krwi mogą wzrosnąć o prawie 60 000 złotych. A rok zakończymy pewnie z dużo wyższymi statystykami, bo transfuzji już wykonaliśmy dużo więcej, niż w ubiegłym roku o tej samej porze.

Czy damy sobie radę?! Oczywiście! Bo mamy Was i wiemy, że można na Was liczyć!!!

Na zdjęciach Clémence i Miriam. Obie urodziły się z wodogłowiem. Mieszkają w ubogich wioskach pod wulkanami w środku równikowego lasu. Do słynnych goryli górskich w parku Virunga mają bliżej niż do najbliższego lekarza. Gdyby nie czujność naszego zespołu i to, że na Was zawsze można liczyć, nie bylibyśmy im w stanie pomóc. Są już po specjalistycznej konsultacji w Gomie, tomografii i wszystkich potrzebnych badaniach i mamy decyzję o operacji. Dzięki Wam wrócą do zdrowia!!!

I jeszcze słowo od siostry Agnieszki:„Bandyci i ebola mocno ostatnio zachwiały naszym poczuciem bezpieczeństwa. Zrobiło się niepewnie, ale wiedząc, że mamy Was i dzięki Wam wspólnie możemy pracować, by przybywało tu dobra, trzeba pracować na najwyższych obrotach. Dla wielu jesteśmy ostatnią nadzieją!

UDZIELAMY POMOCY POSZKODOWANYM PRZEZ WOJNĘ

Na pomoc Ukrainie!

Nasze transporty pomocy humanitarnej docierają do Lwowa, Łucka, Równego, Kijowa, Sławutycz i do Mikołajewa. Codziennie walczymy o to, by zasięg naszej pomocy zwiększał się. Dołącz do nas!

czytaj więcej

Mamy już:
946 234
Potrzebujemy:
1 000 000