Zmieniamy życie tych, którzy stracili wszystko.

Gdzie działa Dobra Fabryka?

Wspieramy mieszkańców najbiedniejszych regionów świata, często nękanych wojnami, kryzysami humanitarnymi, biedą, głodem i brakiem perspektyw na przyszłość. Docieramy z pomocą humanitarną i rozwojową do blisko 70 000 osób rocznie, odpowiadając na najpilniejsze potrzeby mieszkańców krajów, w których bieda, wojny i kryzysy humanitarne odbierają ludziom zdrowie, godność i życie.

To podopieczni naszych 11 projektów w 10 krajach:

  • Bangladesz – ofiary czystek etnicznych w Birmie, ludzie od lat koczujący w największym na świecie obozie dla uchodźców;
  • Burkina Faso – najbiedniejsi mieszkańcy wioski Gourcy, dla których rozwinęliśmy projekt rolniczy, by pomóc im przetrwać najszybciej rozwijający się kryzys żywieniowy na świecie;
  • Demokratyczna Republika Konga – mali i duzi pacjenci szpitala i ośrodka dożywiania w wyjątkowo niebezpiecznym regionie świata, gdzie walczymy z chorobą głodową i zapewniamy opiekę zdrowotną dziesiątkom tysięcy ludzi;
  • Grecja – mieszkańcy największego w Europie obozu dla uchodźców, w którym zapewniamy ciepłe posiłki zwłaszcza dla chorych i dzieci oraz wysyłamy misje medyczne;
  • Liban – przewlekle chorzy, których gigantyczny kryzys gospodarczy w kraju pozbawił dostępu do leków ratujących życie;
  • Mauretania – dzieci z niedożywieniem i chorobą głodową, które leczymy w ośrodku dożywiania;
  • Polska – warszawscy bezdomni, którym co roku przekazujemy Ciepłą Pakę, by mogli się ogrzać w czasie mrozu;
  • Rwanda – pacjenci jedynego w kraju hospicjum;
  • Senegal – dziewczęta z najbiedniejszych regionów w kraju, dla których tworzymy nowe szanse, przygotowując do zawodu w naszym foyer;
  • Togo – ubodzy, którzy za symboliczną miskę kukurydzy korzystają z naszej apteki, jedynej w trudno dostępnym regionie kraju

RAZEM ZMIENIAMY ŚWIAT NA LEPSZE!

Razem w Mauretanii i Demokratycznej Republice Konga uratowaliśmy ok.

793

dzieci od choroby głodowej w 2023 r.

20.06.2024

Uchodźcą jestem

Zmuszony uchodzić jestem za kogoś

Kim nie jestem

Te kilka wersów piosenki Lao Che chodzi za mną od rana. Światowy Dzień Uchodźców, który dziś obchodzimy, mógłby być nazwany Światowym Dniem Bezradności, Braku Solidarności, Płotów, Barier, Braku Gościnności.

— W Nigerii byłem metaloplastykiem, tutaj jestem nikim — mówi John. Ze sterty przypadkowych rzeczy wyciąga plastikowe krzesło i drewniany taboret dla siebie. Zmieszany tłumaczy się ze zbieractwa. — W zimie brakowało tu wszystkiego. Z trudem zdobyliśmy drewniane palety i zrobiliśmy z nich posadzkę w namiocie, by nie spać w ogromnej kałuży, która po każdym deszczu powstawała w samym jego środku.

Trzepoczący na wietrze namiot w obozie na wybrzeżu greckiej wyspy Lesvos jest tłem całej naszej rozmowy. John zaprasza na herbatę i opowieść o drodze, która skończyła się w sidłach europejskich drutów kolczastych.

— Ze swoim rękodziełem podróżowałem po całym świecie. Byłem z wystawą w Stanach Zjednoczonych i w wielu europejskich stolicach. Raz odwiedziłem też Kraków.

– Gdzie chciałbyś wrócić?

– Najbardziej do Nigerii, do domu, ale to niemożliwe — tłumaczy zupełnie zrezygnowany. Tego mu życzę, wypełniając słowem otuchy chwilę ciszy w opowieści Johna, której głównym bohaterem stała się łza w jego oku.

— Praca dawała mi wiele możliwości. Straciłem wszystko, kiedy mój rząd zmusił mnie do ucieczki. Nie obwiniam Europy, że przywitała mnie zupełnie inaczej niż kiedyś. Obwiniam władze mojego kraju, bo to one zabrały mi godność, możliwości i przyszłość.

Wspólnie z Wami wyciągamy do nich rękę. Naszym celem jest przywracanie im godności. Odwiedź dobroczynne24 i podaruj choć jeden ciepły posiłek ludziom, którzy w życiu stracili wszystko.

Od naszej rozmowy minęły 4 lata. Nie wiem, gdzie dziś jest John. Po namiocie w greckim obozie nie ma już śladu. Teraz stoją w tym miejscu kontenery, w których mieszkają kolejni uchodzący za uchodźców nauczyciele, studenci, rolnicy, farmaceuci, mechanicy, artyści, naukowcy, fryzjerzy.

Mateusz Gasiński

Pacjenci hospicjum marzą o sprawnych łóżkach

Walczymy o godność chorych i ubogich

Nie ma hospicjum bez łóżek. W rwandyjskiej Kabudze przywracamy godność, przynosimy ulgę w cierpieniu, obracamy największe ludzkie nieszczęścia w radość z każdego poranka. Pomagamy żyć do samego końca chorym, którzy gdzie indziej ze swoim cierpieniem po prostu by sobie nie poradzili.

czytaj więcej

Mamy już:
116 632
Potrzebujemy:
129 050