Tysiące uchodźców ponownie musiało uciekać

Moria spłonęła. Ratujemy mieszkańców obozu w Grecji!

Ogromny pożar, który wybuchł w nocy z 8/9 września w największym w Europie obozie dla uchodźców, zniszczył go doszczętnie. Nakarmmy te dzieciaki, które tej nocy zostały bez dachu nad głową, które znów widziały płomienie i znów musiały uciekać!

czytaj więcej

Mamy już:
67 495

Moria spłonęła. Ratujemy najmłodszych mieszkańców obozu w Grecji!

Wesprzyj
Mamy już
67 495
Akcję wsparło:
795 osób

Grecja

W 2015 przez greckie wyspy przeszło 856 tys. osób, a w 2017 i 2018  już tylko niecałe 30 tys. (według UNHCR). Ale już 2019 rok przyniósł wzrost – ponad 60 000 nowoprzybyłych. Dziś łódek przypływających na greckie plaże znów przybywa a praktyka pokazuje, że na Lesbos można utknąć na dobre kilka lat. Nikos i Katerina prowadzą na wyspie małą restaurację, w której każdy uchodźca może poczuć się jak w domu i za darmo zjeść posiłek.

Garść informacji:
  • w obozie Moria na greckiej wyspie Lesbos tuż przed pożarem przebywało ok. 13 000 uchodźców
  • 600 to osierocone dzieci i młodzież
  • od początku 2015 roku przez greckie wyspy dotarło do Europy prawie 1 000 000 uchodźców
Tygodniowo zapewniamy ponad

2 000

posiłków dla uchodźców
Prowadzimy warsztaty kulinarne dla

30

młodych uchodźców

Karmimy

Moria już nie istnieje. Ogromny pożar, który wybuchł w nocy 8/9 września w największym w Europie obozie dla uchodźców, zniszczył go doszczętnie. Według mieszkańców wyspy trudno wyobrazić sobie, by to, co spłonęło, udało się odbudować. Mieszkańcy obozu po raz kolejny musieli uciekać przed niebezpieczeństwem. Rozproszyli się po wyspie, szukając schronienia w gajach oliwnych i na przedmieściach Mitilini.

Na Lesvos wprowadzono stan wyjątkowy. 9 i 10 września decyzją władz dzieci i młodzież pozostająca w obozie bez opieki została skierowana na kontynent. Na wyspie wciąż pozostaje około 400 dzieci i młodzieży bez opieki, tych którzy wciąż czekali na rejestrację w obozie. Nic nie wskazuje na to, by pożar wybuchł przez nieumyślne zaprószenie. Świadkowie mówią nie o jednym, ale kilku pożarach. Płomienie trawiły jednocześnie główne budynki i położone na jego obrzeżach gaje oliwne. Potwierdzają to pracownicy Morii, mówiąc, że wszystko wskazuje na to, że podłożenie ognia było celowe i dobrze zaplanowane. Nie wiadomo tylko przez kogo.

Ludzie są wszędzie. Wśród nich zarażeni koronawirusem. Mamy do czynienia z bardzo poważnym kryzysem. 13 000 ludzi po raz kolejny spało dziś na poboczach dróg, w kontenerach na śmieci, pod drzewami. Wśród nich dzieci i schorowane starsze osoby. Nie mają dostępu do wody i jedzenia.

Od kilku dni Home for All działa na najwyższych obrotach. Dziękujemy Wam, że jesteście z nami i tak chętnie angażujecie się w pomoc. Codziennie przygotowujemy blisko 3000 posiłków i rozdajemy je najbardziej potrzebujących. Sytuacja jest bardzo trudna. Za kilka dni sprawy jeszcze bardziej skomplikuje pogoda. Na Lesvos wciąż jest lato, ale w ciągu tygodnia, dwóch przyjdą deszcze. Prowizoryczne szałasy wypłucze woda i błoto spływające z gór. Przemoczeni ludzie zaczną chorować. Katerina prosi: — Jeśli możecie zorganizujcie płaszcze przeciwdeszczowe. Na wyspie bardzo o nie trudno. Prócz jedzenia to teraz rzeczy pierwszej potrzeby. 

Ruszamy do akcji. Oczywiście, że pomożemy, bo nie ma dla nas rzeczy niemożliwych. Uda nam się pod jednym warunkiem, że będziecie z nami i nam w tym pomożecie. Szczegóły przedstawimy w poniedziałek. Mamy dwa dni, by dolać paliwa do naszej zbiórki i jak najszybciej zorganizować transport. Udostępniajcie tę wiadomość, dużo o nas mówcie. W Was nadzieja, że o potrzebach ludzi, którzy kolejny raz musieli uciekać przed niebezpieczeństwem, dowie się jak najwięcej osób wrażliwych na ich los! 

– Spodziewaliśmy się, że coś strasznego się w końcu wydarzy. Wielokrotnie w postach na facebooku alarmowaliśmy: zróbcie coś, zanim Moria wybuchnie! – komentuje Katerina, szefowa Home For All, które od pięciu lat organizuje pomoc dla mieszkańców obozu. Zamknięcie kilkunastu tysięcy ludzi w miejscu przewidzianym zaledwie dla 3000, odebranie im podstawowych praw i nadziei na to, że kiedykolwiek opuszczą to miejsce, było trudne do zaakceptowania zarówno przez migrantów jak i mieszkańców wyspy. Kiedy wyciągnie się z takiego układu wszystkie bezpieczniki, w końcu musi dojść do tragedii.

Naprawdę możemy mieć inne zdania co do takiego czy innego kształtu polityki migracyjnej Europy. Ale nie ma wątpliwości co do tego, że gdy cierpi choć jedno dziecko, które już u nas jest i jest głodne, to nie ma chwili na dyskusje, trzeba je ratować, nakarmić i już.

Nakarmmy te dzieciaki, chorych i starszych, którzy zostali bez dachu nad głową, którzy znów widzieli płomienie i znów musieli uciekać! Zbieramy dziś fundusze na to, by wesprzeć Katerinę i Nikosa w tej najtrudniejszej w historii ich działalności interwencji. Będą organizowali nie tylko posiłki wręczać płaszcze przeciwdeszczowe, ale też każdą niezbędną pomoc, skrojoną według potrzeb. Zróbmy wszytko by ci ludzi, zwłaszcza dzieci, dziś wieczorem mogły zasnąć z dala od krzyków i płaczu.