Tworzymy oddział neonatologiczny w Kongu

Ratujemy wcześniaki!

Na naszym minioddziale dla nowonarodzonych kończy się miejsce. Trafiają do nas dzieci z promienia kilkudziesięciu kilometrów, dla których jesteśmy jedyną nadzieją. Potrzebujemy więcej sprzętu!

czytaj więcej

Mamy już:
6 813zł
Potrzebujemy:
30 000zł

Po pierwsze dach

Polska

Your browser does not support SVG.

Według oficjalnych danych w Warszawie żyje blisko 3 000 osób bezdomnych, wedle szacunków organizacji organizujących dla nich pomoc – co najmniej dwukrotnie więcej. Każdego roku w naszym kraju umiera z powodu zimna ponad 100 osób. Najczęstsze powody bezdomności to wciąż eksmisja z miejsca zamieszkania, nieporozumienia i konflikty w rodzinie, problemy z uzależnieniem od alkoholu czy brak możliwości znalezienia stałego zatrudnienia.

W Polsce żyje blisko

33 000

bezdomnych

24.01.2020

Po pierwsze dach. Projekty w różnych częściach świata nieustannie uczą nas, że trzeba myśleć niestandardowo. Budując świetlicę dla dzieciaków w obozie dla uchodźców w Bangladeszu, łapaliśmy się za głowę widząc, że lokalni robotnicy zaczęli inwestycję od… dachu. Zastanawialiśmy się gdzie fundament, ściany? Dopiero gdy lunęły monsunowe deszcze, zrozumieliśmy, w czym rzecz. Dach pozwolił zapomnieć o kłopotach. Gdy na zewnątrz szalały burze i wichury, robotnicy spokojnie wykańczali budynek w środku. Solidna bambusowa konstrukcja stoi do dziś i nie straszne jej tropikalne deszcze.

A co by było, gdyby tak zacząć budować od dachu u nas, w Polsce? Od trzech lat pomagamy warszawskim bezdomnym radzić sobie z ekstremalnym wyzwaniem, jakim jest przeżycie zimy. Przygotowujemy Ciepłe Paki z wysokimi butami, puchowymi kurtkami i termosami na gorącą herbatę. Odpowiadamy na prośby warszawskich ośrodków pracujących z ludźmi w kryzysie bezdomności, zaopatrując je w materace, bieliznę i ubrania. Odwiedzamy ze streetworkerami pustostany, wspólnie szukamy nowych form pomocy. I wciąż zastanawialiśmy się – a gdyby tak zacząć od dachu?

Na początku ubiegłego roku poznaliśmy Anię Jastrzębską. Jest psychotraumatologiem i streetworkerem. Pomaga mężczyznom w kryzysie bezdomności, dobrze wiedząc, że pod alkoholem, przemarzniętym i pokaleczonym ciałem kryją się prawdziwe traumy. Medycy na Ulicy, którym Ania szefuje, kilka razy w tygodniu stawiają pod warszawskim Dworcem Centralnym karetkę i opatrują im rany. Zaczynają z nimi rozmawiać i rozpoznawać, gdzie tkwi problem. Ania opowiedziała nam o Wojtku, którego bezdomność była wynikiem sumy wielu koszmarnych, trudnych do udźwignięcia nieszczęść. Gdy po raz pierwszy opatrywała mu palec, zamroczony bólem szeptał po nosem: „Ja, żołnierz Wojska Polskiego, przysięgam służyć wiernie Rzeczpospolitej Polskiej, bronić jej niepodległości i granic.” Całą historię pracy z byłym żołnierzem opisał na początku grudnia Newsweek w tekście „Bezdomni weterani, czyli Wojtek wraca do domu” . Wojtek zaufał Ani. Zgodził się na terapię, zdecydował, że nie chce dłużej uciekać od problemów, a my w Dobrej Fabryce ponad pół roku temu zdecydowaliśmy, że nie może dłużej mieszkać na dworcu ani w schroniskach i wynajęliśmy mu mieszkanie. Po pierwsze dach, pamiętacie?

W Stanach Zjednoczonych i zachodniej Europie od kilkudziesięciu lat z sukcesem działa dość zaskakująca forma wsparcia osobom w kryzysie bezdomności – Housing First. Odwraca kompletnie sposób pomagania, w pierwszej kolejności proponując osobie przeniesienie się do samodzielnego mieszkania, a dopiero później wspierając w rozwiązywaniu problemów, które doprowadziły do katastrofy. Na początku czerwca ruszył nasz pilotażowy projekt PO PIERWSZE DACH, który częściowo opiera się na tym pomyśle. Jego podstawą jest uznanie, że dach nad głową to jedno z podstawowych praw każdego człowieka, zaspokaja elementarne potrzeby bytowe, daje poczucie bezpieczeństwa i warunki do tego, żeby żyć.

Pół roku po tym, jak Wojtek dostał od nas klucze do mieszkania, pracuje już na dwa etaty. Wynagrodzenie ledwo pozwala mu regulować przez lata niespłacane długi, ale nic nie daje mu większej radości, jak świadomość, że zobowiązania w końcu maleją a nie rosną. Wojtek zrobił kurs ratownika i pomaga opatrywać rany innym bezdomnym pod Dworcem Centralnym, zdobywa kwalifikacje i pewność siebie. Chce pomagać weteranom, odzyskał kontakt z dziećmi, naprawia relacje, które legły w gruzach lata temu.
Póki co mieszkanie jest jedno, ale Ania takich jak Wojtek, którym dach nad głową zmieniłby w życiu wszystko, zna jeszcze przynajmniej kilku. Metoda działa i sami widzicie jak dobrze. Z każdym z podopiecznych będziemy indywidualnie ustalać zasady i czas, na jaki zostanie im udostępnione mieszkanie. Cel jest taki, by w końcu sami byli w stanie przejąć opłaty za czynsz zaczynając od częściowej partycypacji w kosztach.

Wynajęcie kawalerki w Warszawie to koszt około 2000 zł. Mocno wierzymy w wasze dobroczynne zakupy, mając nadzieję, że dzięki Wam mieszkań przybędzie i wspólnie pomożemy jeszcze wielu potrzebującym takim jak Wojtek.