Głód jest tutaj najcichszym z katów. Zanim zabierze życie, z metodyczną precyzją kradnie dziecku śmiech i energię do zabawy. Odbarwia włosy i zmienia rysy twarzy. Zabiera apetyt, by na koniec zostawić tylko cień i puste ramiona matki.
Cisza na oddziale dzieci cierpiących z powodu głodu łamie serce.
W Tanda, niewielkiej wiosce wtulonej w niespokojne zbocze kongijskiego wulkanu, żyje ośmioletnia Annuarite. Nie opowiadaliśmy o niej wcześniej, choć w naszym ośrodku dożywiania w Ntamugendze walka o jej przetrwanie toczy się już od tygodni.
Na zdjęciu z marca twarz Annuarite wydaje się okrągła, niemal pucołowata. Gdyby nie siwe włosy, dla kogoś z zewnątrz mogłaby uchodzić za zdrowe, dobrze odżywione dziecko. To okrutne złudzenie ma swoją nazwę: kwashiorkor. Kiedy w diecie dramatycznie brakuje białka, organizm zaczyna gromadzić wodę w tkankach. Całe ciało puchnie, podczas gdy w środku gasną po kolei wszystkie życiowe funkcje.
Gdyby Annuarite nie trafiła pod opiekę naszego ośrodka dożywiania, ta historia nie miałaby dziś swojej kontynuacji. Ale przecież nie działamy sami. Bez Was to dziecko po prostu by nie przeżyło. Wasze wsparcie to mur, który stawiamy między życiem a śmiercią. To powód, dla którego w miejscu, gdzie system dawno postawił kropkę, my wciąż możemy stawiać przecinek. Dziękujemy Wam za to, że codziennie w Ntamugendze pomagacie nam ratować zdrowie i życie tych dzieci.
Głód to choroba, którą potrafimy leczyć. Ale potrzebujemy do tego leków.
Do naszego ośrodka wciąż trafiają kolejne maluchy, których organizmy pilnie potrzebują ratunku. Przynoszone są z najdalszych zakątków prowincji przez zdeterminowanych rodziców, walczących do końca o życie swoich dzieci. Kryzys w Kiwu Północnym nie odpuszcza, a głód bezlitośnie otwiera drzwi kolejnym infekcjom, takim jak malaria czy gruźlica.
Nie akceptujemy świata, w którym cały horyzont ośmioletniego dziecka kurczy się do krawędzi pustego talerza. Wiemy, że Wy również się na to nie zgadzacie. Zawalczmy o przyszłość kolejnych małych pacjentów!