Kwiaty, czekoladki, laurki na lodówce. Czułość zapisana w pastelach. Bezpieczne ramiona mamy ochronią przed wszystkimi strachami, mniejszymi i większymi, jak potwór pod łóżkiem czy źle napisana klasówka. W tym wieku mama wydaje się wieczna – była od zawsze i przecież będzie zawsze. Tak czują mali ludzie w naszej części świata.
W tej drugiej, poza burczeniem w brzuchu, stałe nie wydaje się nic. Mama, ta najważniejsza ostoja bezpieczeństwa, może zniknąć w każdej chwili, porwana dla okupu czy zaginiona podczas zbiorów na polu, noszącym jeszcze ślady butów żołnierzy. Najczęściej jednak mama znika po trochu, niezauważalnie. Pierwszy posiłek oddaje dziecku. Drugim dzielą się na pół, byle wystarczyło sił na wędrówkę w pole. Przy trzecim oddaje dziecku to, co najbardziej kaloryczne, a sobie pozostawia trochę dzikiej zieleniny z czosnkiem. Mały rośnie, to najważniejsze – myśli. Martwi się bardzo o drugiego, tego najmniejszego, który mimo karmienia piersią w ogóle nie przybiera na wadze. Dawno już nie udało jej się zjeść niczego, co mogłaby nazwać obiadem.
– Mleko jak woda – mówi lekarka, która przyjmuje mamy z niedożywieniem. – Głód matki jest dziedziczony. Niedożywiona matka nie ma pokarmu, co prowadzi do niedożywienia niemowlęcia. Trauma długotrwałego głodu powoduje zmiany w budowie i funkcjonowaniu mózgu dziecka. Robimy wszystko, co w naszej mocy, by przerwać ten krąg i często nam się udaje, ale żywność w czasie wojny kosztuje i to niemało.
W naszym ośrodku dożywiania w Ntamugendze ratowanie dzieci często zaczyna się od ratowania ich matek. Medycyna w warunkach kryzysu humanitarnego jest boleśnie prosta: jeśli matka nie je, terapia dożywiająca dziecka przyniesie tylko chwilowy skutek. Kobieta musi odzyskać siły, by jej ciało znów stało się dla dziecka schronieniem i źródłem siły, a nie obietnicą dziedziczonego głodu.
Miska ciepłego, kalorycznego posiłku, bogatego w białko i witaminy, to w naszym ośrodku narzędzie chirurgiczne. To nim skutecznie odcina się wojenną traumę od następnego pokolenia. Żeby lekarze i pielęgniarki w Ntamugendze nie musieli bezradnie rozkładać rąk nad pustymi workami po kaszy czy fasoli, potrzebne są realne środki na zakup żywności terapeutycznej i zaopatrzenie szpitalnej kuchni.
W tym pięknym dniu zachęcamy – odwiedź Dobroczynne24 i podaruj samotnej mamie posiłek, który karmi ją samą i dziecko. Niech i dla niej ten dzień będzie przepiękny!