Pilna pomoc!

Covid-19 w Ntamugendze! Walczymy o życie pacjentów

Pierwsze przypadki Covid-19 w naszym szpitalu w Ntamugendze! Potrzebujemy materiałów ochrony osobistej, leków i kroplówek. Razem z personelem szpitala przygotowujemy się do walki o życie pacjentów! Stańcie do tej walki razem z nami!

czytaj więcej

Mamy już:
21 406
Potrzebujemy:
20 000

Docieramy z posiłkami do coraz większej liczby osób

Grecja

W 2015 przez greckie wyspy przeszło 856 tys. osób, a w 2017 i 2018  już tylko niecałe 30 tys. (według UNHCR). Ale już 2019 rok przyniósł wzrost – ponad 60 000 nowoprzybyłych. Dziś łódek przypływających na greckie plaże znów przybywa a praktyka pokazuje, że na Lesbos można utknąć na dobre kilka lat. Nikos i Katerina prowadzą na wyspie małą restaurację, w której każdy uchodźca może poczuć się jak w domu i za darmo zjeść posiłek.

Garść informacji:
  • w obozie Moria na greckiej na wyspie Lesbos jest ponad 7 000 uchodźców
  • blisko połowa z nich to dzieci
  • od początku 2015 roku przez greckie wyspy dotarło do Europy prawie 1 000 000 uchodźców
Tygodniowo zapewniamy ponad

2 000

posiłków dla uchodźców
Prowadzimy dystrybucję

posiłków i materiałów pierwszej pomocy

dla najbardziej potrzebujących, w tym dzieci, kobiet w ciąży i chorych

07.10.2020

Po dwóch dniach na Lesvos zaczynamy wpadać w rytm. Pobudka, chwila oddechu, czas, żeby spisać wszystko, co działo się poprzedniego dnia, bo niczego nie chcielibyśmy zapomnieć Wam opowiedzieć. Przed południem spotykamy się z Kateriną i Nikosem w Home for All. Czekamy jeszcze chwilę, zanim pierwsze posiłki będą gotowe. Ruszamy z pakowaniem porcji. Jedziemy do obozu.

Wdzięczność, którą widać w oczach ludzi, którym dostarczamy posiłki, trudno opisać. Każdy dobry gest w ich stronę po całej masie złych rzeczy, które im się przytrafiły, jest mieszanką niedowierzania, wzruszenia i szczęścia równego temu, które w naszych realiach towarzyszyć może wygranej na loterii.

Podchodzą do nas ludzie, których nie ma na liście. Zawsze mamy zapas posiłków, więc po krótkim wywiadzie dotyczącym ich zdrowia i sytuacji, zapisujemy numer namiotu, by od tej pory odwiedzać ich codziennie. Każdego dnia na mapie naszej dystrybucji przybywają nowe adresy. Ludzi nie mają nic. Plastikowe butelki, w których mogą przechowywać wodę, zdobyte gdzieś koce i plandeki izolujące w nocy chłód od gołej ziemi to pierwsze oznaki tego, że zaczynają organizować się w nowej rzeczywistości. Po dwóch godzinach opuszczamy obóz. 10 000 tysięcy osób musi w nim zostać. Prawie połowa to dzieci i młodzież. Odnosimy wręcz wrażenie, że to obóz dla najmłodszych. Widać ich wszędzie.

Bardzo chcielibyśmy, żeby nigdy nie doszło do sytuacji, w której będziemy musieli komuś odmówić dopisania na listę osób, do których trafiają nasze posiłki. Nie dojdzie do niej, jeśli będziecie robili tę robotę z nami. Bardzo Was prosimy, pomyślcie dziś o nich, odwiedźcie dobroczynne24 i dajcie nam szanse ich nakarmić, fundując choć jeden posiłek.