Tysiące uchodźców ponownie musiało uciekać

Moria spłonęła. Ratujemy mieszkańców obozu w Grecji!

Ogromny pożar, który wybuchł w nocy z 8/9 września w największym w Europie obozie dla uchodźców, zniszczył go doszczętnie. Nakarmmy te dzieciaki, które tej nocy zostały bez dachu nad głową, które znów widziały płomienie i znów musiały uciekać!

czytaj więcej

Mamy już:
70 020

Home for All działa na najwyższych obrotach

Grecja

W 2015 przez greckie wyspy przeszło 856 tys. osób, a w 2017 i 2018  już tylko niecałe 30 tys. (według UNHCR). Ale już 2019 rok przyniósł wzrost – ponad 60 000 nowoprzybyłych. Dziś łódek przypływających na greckie plaże znów przybywa a praktyka pokazuje, że na Lesbos można utknąć na dobre kilka lat. Nikos i Katerina prowadzą na wyspie małą restaurację, w której każdy uchodźca może poczuć się jak w domu i za darmo zjeść posiłek.

Garść informacji:
  • w obozie Moria na greckiej wyspie Lesbos tuż przed pożarem przebywało ok. 13 000 uchodźców
  • 600 to osierocone dzieci i młodzież
  • od początku 2015 roku przez greckie wyspy dotarło do Europy prawie 1 000 000 uchodźców
Tygodniowo zapewniamy ponad

2 000

posiłków dla uchodźców
Prowadzimy warsztaty kulinarne dla

30

młodych uchodźców

12.09.2020

Wasze pieniądze już pracują i karmią głodnych!!! Wysłaliśmy na Lesvos kolejne 14 000 euro. Dla kilku tysięcy ludzi to była czwarta noc pod gołym niebem, bez miejsca do spania i pewności, że w kolejnym dniu cokolwiek zjedzą. Zobaczcie zdjęcia — tak wygląda dystrybucja żywności, którą Karerina i Nikos organizują dwa razy dziennie. Dziś znów ponad 2000 posiłków trafi do głodnych i najsłabszych.

Katerina opisuje jedno z wielu spotkań, które miała wczoraj z potrzebującymi. Podczas rozdawania żywności zauważyła, że w kolejce nie ustawiły się osoby z prowizorycznego namiotu, a dokładniej plandeki zarzuconej na płot przy drodze, tuż obok punktu dystrybucji. Podeszła do nich z pytaniem czy nie są głodni. W namiocie zastała młodą kobietę i jej rodziców. Wszyscy schorowani, bardzo osłabieni. — nie mamy sił stać. Rodzice są chorzy, ja mam problem z rękami — wytłumaczyła jej kobieta. Nie próbowali nawet ustawiać się w kolejce, wiedząc, że na posiłek i tak nie mają szans. Katerina od razu zaopiekowała się całą trojką. Wypytała czego potrzebują. Dostali ciepłe posiłki.

Od kilku dni Home for All działa na najwyższych obrotach. Dziękujemy Wam, że jesteście z nami i tak chętnie angażujecie się w pomoc. Sytuacja jest bardzo trudna. Za kilka dni sprawy jeszcze bardziej skomplikuje pogoda. Na Lesvos wciąż jest lato, ale w ciągu tygodnia, dwóch przyjdą deszcze. Prowizoryczne szałasy wypłucze woda i błoto spływające z gór. Przemoczeni ludzie zaczną chorować. Katerina prosi: — Jeśli możecie zorganizujcie płaszcze przeciwdeszczowe. Na wyspie bardzo o nie trudno. Prócz jedzenia to teraz rzeczy pierwszej potrzeby.

Ruszamy do akcji. Oczywiście, że pomożemy, bo nie ma dla nas rzeczy niemożliwych. Uda nam się pod jednym warunkiem, że będziecie z nami i nam w tym pomożecie. Szczegóły przedstawimy w poniedziałek. Mamy dwa dni, by dolać paliwa do naszej zbiórki i jak najszybciej zorganizować transport. Udostępniajcie tę wiadomość, dużo o nas mówcie. W Was nadzieja, że o potrzebach ludzi, którzy kolejny raz musieli uciekać przed niebezpieczeństwem, dowie się jak najwięcej osób wrażliwych na ich los!