Kolejne problemy na Lesvos!

Pilna pomoc dla mieszkańców Morii 2.0

Odpowiadamy na falę odrzuconych wniosków o azyl. Chcemy pomóc mieszkańcom Morii 2.0 w staraniach o prawo do bezpiecznego schronienia, bo deportacja dla wielu bezbronnych rodzin to wyrok śmierci.

czytaj więcej

Mamy już:
28 430
Potrzebujemy:
73 000

Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy

Grecja

W 2015 przez greckie wyspy przeszło 856 tys. osób, a w 2017 i 2018  już tylko niecałe 30 tys. (według UNHCR). Ale już 2019 rok przyniósł wzrost – ponad 60 000 nowoprzybyłych. Dziś łódek przypływających na greckie plaże znów przybywa a praktyka pokazuje, że na Lesbos można utknąć na dobre kilka lat. Nikos i Katerina prowadzą na wyspie małą restaurację, w której każdy uchodźca może poczuć się jak w domu i za darmo zjeść posiłek.

Garść informacji:
  • w obozie Moria na greckiej na wyspie Lesbos jest ponad 7 000 uchodźców
  • blisko połowa z nich to dzieci
  • od początku 2015 roku przez greckie wyspy dotarło do Europy prawie 1 000 000 uchodźców
Tygodniowo zapewniamy ponad

2 000

posiłków dla uchodźców
Prowadzimy dystrybucję

posiłków i materiałów pierwszej pomocy

dla najbardziej potrzebujących, w tym dzieci, kobiet w ciąży i chorych

28.09.2020

Mamy dla Was kilka ważnych myśli związanych ze Światowym Dniem Migranta i Uchodźcy, który obchodziliśmy wczoraj. Dlaczego dopiero dzisiaj? W Dobrej Fabryce obchodzimy go codziennie. O ofiarach pożaru Morii, które błąkały się po ulicach wyspy przez wiele dni, zanim trafiły do tymczasowego obozowiska, piszemy ostatnio wiele, oddając im w ten sposób głos.

Nie zapominamy o ludziach uciekających przed rebelią w Demokratycznej Republice Konga, których codziennie przyjmujemy w szpitalu w Ntamugendze. Wspieramy Siostry od Aniołów, które opatrują im rany, karmią i chronią ledwo się już tlący płomień nadziei. Tworzą warunki, by powoli rozpalić go na nowo

Opiekujemy się Rohingami, którzy dwa lata temu uciekali z piekła czystki etnicznej, a dziś w Bangladeszu mieszkają w największym na świecie obozie dla uchodźców. Robimy wszystko, by dać ponad setce dzieciaków namiastkę dzieciństwa, karmimy rodziny i chronimy przed pandemią. To nie jest łatwy projekt. Pytań o jego przyszłość pojawia się coraz więcej, ale wciąż robimy wszystko, by z tymi ludźmi być.

W Burkina Faso walczymy ze skutkami zmian klimatycznych i przeciwdziałamy problemowi migracji, by głód nie zmusił mieszkańców wioski do opuszczenia rodzinnych stron. Wiemy, że wobec pustynnienia okolicznych terenów, rolnictwo kultywowane przy pomocy motyki i konewki nie przetrwa. Rozwijamy więc ogród warzywny z wykorzystaniem nowoczesnych rozwiązań, by dać ludziom pracę, możliwość utrzymania swoich rodzin i niepodejmowania dramatycznych decyzji o ucieczce z własnego domu i kraju.

Robimy to wszystko, bo spotkaliśmy tych ludzi, poznaliśmy ich potrzeby. Spędziliśmy ze sobą wystarczająco dużo czasu, by nie móc zapomnieć o nich po powrocie do domu.
Robimy to wszystko, bo gdzieś na internetowych, a często zupełnie prawdziwych ścieżkach spotkaliśmy Was.
Robimy to, bo chcecie robić to z nami. I tak samo jak my, wiecie, że ci ludzie nas potrzebują. Nie od święta, z okazji jakiegoś dnia, ale codziennie, do momentu, w którym sami staną na nogi.

Na widok warunków sanitarnych, jakie mają teraz mieszkańcy nowego obozu na Lesvos, dzieci z niedożywieniem w Kongu, przerażających wspomnień i braku perspektyw Rohingów, chce się płakać, ale w pomaganiu nigdy nie chodzi o nasze emocje, zawsze o ratunek dla potrzebujących.

W najbliższą niedzielę jedziemy na Lesvos. Mamy ze sobą ponad 1,5 tony wytrzymałych płaszczy przeciwdeszczowych, które z pewnością świetnie się spiszą, chroniąc przed deszczem i chłodem ludzi, którzy po pożarze znów zostali z niczym. Kończymy pakownie pierwszej części rzeczy, które ufundowaliście Wy!!! Efekt na zdjęciu. Licznik zbiórki wciąż się kręci, Wasze zaangażowanie przerosło nasze oczekiwania. Dlatego weźmiemy jeszcze więcej najpotrzebniejszych rzeczy. Prócz płaszczy kupujemy też buty, kurtki, spodnie, ocieplacze i bieliznę.

Dlaczego kupujemy, a nie zbieramy używanych? To by przecież było bardziej eko. Powód jest prosty. Ci ludzie potrzebują rzeczy, które spełnią swoje zadanie. Mały magazyn obok Home for All widział już wiele butów szpilek, sukni ślubnych, kapeluszy i innych rzeczy, które ktoś kiedyś w dobrej wierze wysłał na wyspę jako pomoc dla uchodźców. Transport rzeczy też kosztuje i nie jest obojętny dla środowiska, dlatego chcemy, by na miejsce dotarło dokładnie to, co jest potrzebne. Dokładnie to, o co ci ludzie nas proszą. Gdy ktoś prosi nas o kurtkę, nie damy mu przecież sandałów.

Katerina mówi, że w naszej działalności na wyspie nie chodzi tylko i wyłącznie o karmienie. Chodzi o to, by wręczać posiłek człowiekowi w taki sposób, by uśmiechem, ciepłym słowem, przywracać mu godność, przekonywać, że prócz wielu złych ludzi, których mieli już nieszczęście poznać, są na tym świecie też dobrzy. Nie zmienimy całego świata, ale w życiu ludzi, których spotykamy, możemy zmienić wszystko.

Dziękujemy, że chcecie robić DOBRO z nami! Codziennie, nie tylko od święta.