Pomóżmy najmłodszym

Paczki dla małych dzieci z obozu na Lesvos

Wystarczy spędzić chwilę w nowym obozie na Lesvos, by przekonać się, że to obóz dzieci. Są wszędzie. Nie mają zabawek, brakuje pieluch, jedzenia, wszystkiego.

Pomóż nam zaopatrzyć rodziny z małymi dziećmi w pieluchy, mleko, artykuły higieniczne, podstawowe rzeczy do opieki nad noworodkami.

czytaj więcej

Mamy już:
27 857

Dziesiątki namiotów obozu zostało zalanych wodą

Grecja

W 2015 przez greckie wyspy przeszło 856 tys. osób, a w 2017 i 2018  już tylko niecałe 30 tys. (według UNHCR). Ale już 2019 rok przyniósł wzrost – ponad 60 000 nowoprzybyłych. Dziś łódek przypływających na greckie plaże znów przybywa a praktyka pokazuje, że na Lesbos można utknąć na dobre kilka lat. Nikos i Katerina prowadzą na wyspie małą restaurację, w której każdy uchodźca może poczuć się jak w domu i za darmo zjeść posiłek.

Garść informacji:
  • w obozie Moria na greckiej na wyspie Lesbos jest ponad 9 000 uchodźców
  • co najmniej 2000 z nich to dzieci poniżej 10 roku życia
  • od początku 2015 roku przez greckie wyspy dotarło do Europy prawie 1 000 000 uchodźców
Tygodniowo zapewniamy ponad

2 000

posiłków dla uchodźców
Prowadzimy dystrybucję

posiłków i materiałów pierwszej pomocy

dla najbardziej potrzebujących, w tym dzieci, kobiet w ciąży i chorych

15.10.2020

Zobaczcie jak wyglądał obóz po drugim, bardzo krótkim choć intensywnym deszczu.

Takich spadnie tu w najbliższych tygodniach jeszcze wiele. To dopiero początek chłodnej, wietrznej i deszczowej zimy. Media donoszą o planach budowy nowego obozu. Ten zbudowany w pięć dni już po pierwszych opadach znalazł się pod wodą. Nikt jednak na wyspie nie wierzy w plany i obietnice, bo takich przez ostatnie pięć lat było wiele. Żaden ze scenariuszy zakładających poprawę sytuacji mieszkańców obozu, nie doczekał się realizacji. Gaje oliwne wokół Morii, gdzie koczowały tysiące rodzin niemieszczących się w obozie, spływały wodą i błotem w ten sam sposób każdego roku. Dziś na warunki urągające godności człowieka skazani są wszyscy.

— Nie chcę nic jeść. Zobaczcie. Nie mam nawet na czym usiąść. Wszystko zalane wodą. Nie możecie mi dziś pomóc. Nikt nie może — mówi kobieta w zaawansowanej ciąży. Jest załamana. Codziennie dostarczaliśmy do jej namiotu posiłki, dostała od nas ciepłe ubrania i płaszcz, dziś nawet nie ma siły z nami porozmawiać.

Dziesiątki namiotów zalanych wodą. Mężczyźni kopią wokół namiotów rowki, by wydrenować wodę. Niektórym udało się zdobyć łopatę, ale większość pracuje gołymi rękami. Namioty położone wyżej nie miały takiego kłopotu z wodą. Ich mieszkańcy podczas burzy walczyli za to z wiatrem.

Hasibullah pochodzi z Afganistanu. Przyjmuje nas jak co dzień ze stoickim spokojem. Dobrze wie, że emocje niczego w jego sytuacji nie zmienią. Miesiąc temu podczas pożaru Morii zaginęła jego żona. Został sam z trójką małych dzieci. Przez tygodnie bezskutecznie szukał ich mamy. Naszą pomoc przyjmuje bardzo chętnie, bo przez powódź nie miał nawet chwili, by pomyśleć o przygotowaniu jedzenia dla dzieci. Dziękuje nam, że do niego dotarliśmy. Najmłodsza córka, Armghan, zasnęła mu na rękach. Nie jest w stanie zrobić nic. Nie wie, gdzie dziś położy dzieci.

Jesteśmy w obozie od dwóch tygodni, ale dopiero dziś widać w jak beznadziejnej sytuacji znaleźli się ci ludzie. Znając dobrze sytuację w obozie w Bangladeszu, trudno nam uwierzyć, że teraz nie jesteśmy tam, ale w Europie.

Wasze płaszcze przeciwdeszczowe, nieprzemakalne buty, ciepłe kurtki i spodnie dotarły do Grecji na czas. 1,5 tony nowych, dobrej jakości ubrań w ciągu kilku dni razem z tysiącami porcji ciepłych posiłków, jakie rozdamy tu jeszcze w tym tygodniu, odpowie na pierwsze potrzeby mieszkańców obozu. Trudno sobie jednak wyobrazić, jak ludzie przetrwają tę zimę, jeśli nic na wyspie się nie zmieni. Dlatego publikujemy te zdjęcia i prosimy Was, byście nie byli obojętni i mówili o Lesvos, udostępniali treści i wracali tu, by zaangażować się w kolejne akcje na rzecz ludzi, którzy wrogów wciąż mają więcej niż przyjaciół.