Historia małego Valentina

Demokratyczna Republika Konga

Drugi co do wielkości kraj w Afryce, kraj pełen paradoksów. Z jednej strony bogaty w zasoby naturalne (m.in. kobalt, miedź, koltan, ropa naftowa, diamenty, złoto), z drugiej jego mieszkańcy należą do najbiedniejszych na świecie. Od dziesięcioleci Kongo pogrążone jest w przedłużających się konfliktach, które doprowadziły do powstania jednego z największych kryzysów humanitarnych na świecie.

Garść informacji:
  • Prawie 62% populacji (około 60 milionów ludzi) żyje w skrajnym ubóstwie, za mniej niż 2,15 dolara dziennie.
  • Aż 10 milionów ludzi wymaga natychmiastowej pomocy humanitarnej
  • 33 miliony ludzi pozbawionych jest dostępu do bezpiecznych źródeł wody i właściwych urządzeń sanitarno-higienicznych
  • liczne ogniska śmiertelnych chorób, w tym odry, malarii, cholery i wirusa eboli
  • ok. 11% wszystkich przypadków śmiertelnych spowodowanych malarią na świecie miało miejsce właśnie tutaj
Nasz szpital to ponad

27 000

procedur medycznych rocznie
Rocznie leczymy z malarii ok.

7000

pacjentów
Nasze położne odebrały

953

porodów w 2023 r.

14.10.2020

Valentin skończył roczek. Urodził się w biednej rodzinie w jednej z wiosek w samym środku kongijskiego buszu. Jego narodziny zmieniły w życiu rodziny wszystko.

Albinizm niesie ze sobą mnóstwo konsekwencji. To wykluczenie społeczne i bardzo poważne problemy ze zdrowiem. Brak barwnika w skórze, włosach i tęczówce to w skrócie brak tarczy ochronnej przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych. By uniknąć poparzeń i uszkodzenia wzroku, trzeba słońce traktować jak największego wroga.

Odkąd chłopak pojawił się na świecie, jego rodzina znalazła się na celowniku wścibskich spojrzeń sąsiadów i komentarzy, które rodzicom zadawały coraz większy ból. Ojciec chłopaka nie wytrzymał presji i zniknął. Matka z trójką dzieci opuściła dom i tułała się po okolicy. Zatrzymała się na dłużej u swoich kuzynów w wiosce oddalonej od szpitala w Ntamugendze o kilka kilometrów.

Pewnego dnia Valentin zachorował. Dostał biegunki, osłabł. W miejscowym ośrodku zdrowia odmówiono mu pomocy bez uiszczenia opłaty, na którą matkę nie było stać. Wtedy ktoś z pacjentów szepnął mamie Valentina do ucha: „Idź do Ntamugengi, tam Ci pomogą”.

W końcu do nas dotarli. Szybko zajęliśmy się maluchem, miał malarię i infekcję. Wyleczyliśmy go. Nakarmiliśmy oboje. Po kilku dniach mogli wrócić do domu. Dostali zapas żywności, ale tego samego dnia nasza ekipa poszła sprawdzić sytuację na miejscu. Zrozumieliśmy, że to nie koniec pomocy, jakiej musimy im udzielić.

Kobieta kocha malucha, ale nie rozumie albinizmu. Nie wie, jak chronić go przed słońcem. Potrzebuje pomocy psychologicznej i konkretnej wiedzy o schorzeniu syna.

Siostra Agnieszka zna inną rodzinę, w której urodziło się dziecko z albinizmem. Chłopczyk dorasta, a rodzice wiedzą, jak się nim opiekować. Są szczęśliwi. Chcemy poznać ze sobą obie rodziny i popracować nad tym, by jego mama, zaczęła wierzyć w siebie i umiała zaopiekować się synkiem.

Dołącz do drużyny siostry Agnieszki i przez swoje wsparcie bądź obecny w wielu historiach takich, jak ta.

Pacjenci hospicjum marzą o sprawnych łóżkach

Walczymy o godność chorych i ubogich

Nie ma hospicjum bez łóżek. W rwandyjskiej Kabudze przywracamy godność, przynosimy ulgę w cierpieniu, obracamy największe ludzkie nieszczęścia w radość z każdego poranka. Pomagamy żyć do samego końca chorym, którzy gdzie indziej ze swoim cierpieniem po prostu by sobie nie poradzili.

czytaj więcej

Mamy już:
118 542
Potrzebujemy:
129 050