Rusza nasza świetlica w obozie dla uchodźców w Bangladeszu

Przekaż pomoc uchodźcom!

Tworzymy przyjazne miejsce dla kilkudziesięciu dzieci i dorosłych w największym na świecie obozie dla uchodźców. 11 złotych, tyle potrzebujemy, by jedna osoba dostała posiłek, mogła spędzić dzień w bezpiecznym otoczeniu, porozmawiać z wychowawcami, odnaleźć w całej beznadziei promyk nadziei. Potrzebujemy Waszego wsparcia na przyjęcie pierwszych 1000 osób.

czytaj więcej

Mamy już:
590 zł
Potrzebujemy:
11 000 zł
Blog

Odszedł Anzelm, dusza towarzystwa naszego hospicjum...

Rwanda

 

 

Rwanda to jeden z najmniejszych krajów na kontynencie afrykańskim, a przy tym najgęściej zaludniony. Na 1 kmprzypada ok. 463 mieszkańców! Ze względu na ukształtowanie terenu Rwanda nazywana jest krajem tysiąca wzgórz, a ze względu na swoją historię również krajem tysiąca problemów.

Garść informacji:
  • ok. 12 mln mieszkańców
  • w 1994 r. doszło tu do ludobójstwa – w ciągu 100 dni zamordowano ok. 1 mln ludzi z plemienia Tutsi, 2 mln ludzi uciekło z kraju
  • kraj rolniczy – rolnictwo przynosi 63% dochodów z eksportu (m.in. kawa, herbata, banany)
W 2018 r. objęliśmy długoterminową opieką paliatywną

40

osób

07.09.2017

Umarł tak jak żył. Wczoraj wieczorem zjadł ze smakiem kolację i wypił pół kubka herbaty. Pielęgniarka wyszła na moment sprawdzić czy podała mu wszystkie leki.

Kiedy wróciła Anzelm już nie żył.

Koniec przyszedł tak niespodziewanie, że pielęgniarka miała jeszcze ochotę zwrócić mu uwagę, że położył się niewygodnie i chciała mu pomóc poprawić się na łóżku. Wtedy okazało się, że zasnął już po raz ostatni. Oczywiście uśmiechnięty.

Przez całe życie Anzelm był nauczycielem. Jeszcze tydzień temu naszego seniora odwiedzili jego uczniowie, którzy już dorośli i odnaleźli swoje miejsce w życiu. Przyszli, żeby podziękować nauczycielowi i powspominać szkolne czasy. W Kabudze Anzelm dzielił pokój z Kevinem, nastolatkiem chorym na stwardnienie zanikowe boczne, którego dzięki Wam wysłaliśmy do szkoły. Pilnował, by Kevin nie zapominał odrobić lekcji, uczył go angielskiego i dobrych manier.

Zdaje się, że Anzelm czuł, że zbliża się koniec, bo jego uśmiech i wdzięczność za to, że był z nami w hospicjum była wczoraj jeszcze bardziej wyraźna. Pomogliśmy temu człowiekowi przeżyć kilka wspaniałych lat w naszym hospicjum, za co odwdzięczył się udzielając swoich ostatnich lekcji. O tym, że warto się uśmiechać.