Pilna zbiórka na zaopatrzenie apteki

Potrzebne leki do apteki w Togo

Do naszej apteki potrzebujemy leków - m.in. przeciwmalarycznych i antybiotyków. Medykamenty powędrują do chorych, którzy nie muszą za nie płacić. Koszt pomocy jednej osobie to jedynie 2 Euro.

czytaj więcej

Mamy już:
2 616 zł
Potrzebujemy:
17 000 zł

Momtaz już za dużo widziała, za dużo wycierpiała...

Bangladesz

Jest jednym z najbardziej zaludnionych i zarazem najbiedniejszych państw świata. Na jeden kilometr kwadratowy przypada tu ponad tysiąc mieszkańców. W kraju mieszka blisko 150 milionów ludzi. W sąsiedniej Mjanmie od połowy 2017 roku tysiące Rohingów straciło życie. Spalono ich wioski, a ocalali ruszyli w kierunku granicy z Bangladeszem. W ciągu kilku miesięcy w strefie przygranicznej osiedliło się ponad 750 tysięcy uchodźców.

Garść informacji:
  • ONZ od początku nazywa prześladowania Rohingów czystką etniczną
  • Rohingowie to dziś najbardziej prześladowana grupa etniczna
Największy obóz dla uchodźców świata liczy już prawie

1 000 000

ludzi

23.12.2018

To jest Momtaz. Momtaz Beghum. Ma trzydzieści kilka lat. Od roku jej domem jest niewielki szałas w samym środku największego na świecie obozu dla uchodźców. Kilka dni temu Momtaz opowiadała nam o koszmarze, przed którym uciekała ze swojej ojczyzny.

Podczas pokazowej akcji birmańskich generałów pod hasłem „operacja antyterrorystyczna”, która nie była niczym innym jak czystką etniczną muzułmańskich Rohingya, w wiosce Tula Toli doszło do niewyobrażalnej tragedii. Żołnierze wkroczyli do wioski w godzinach popołudniowych. Palili domy, wysadzali je granatnikami. Rozstrzeliwano mężczyzn, gwałcono i bito do nieprzytomności kobiety. Życie straciło kilkuset mieszkańców, w tym wiele dzieci. Momtaz Beghum, matka czwórki cudem przeżyła. Straciła męża i trójkę synów w wieku 3, 5 i 11 lat. Opowiadała nam sceny z najgorszego koszmaru, wielokrotne gwałty, mord najbliższych na jej oczach i w końcu to jak z 50 innymi ciałami oprawcy chcieli ją spalić w zaryglowanym domu. Nieprzytomną Momtaz w ostatniej chwili przed płomieniami uratowała ośmioletnia córka. Dziś mają tylko siebie. Nie mają nic, nawet praw obywatelskich lub choćby statusu uchodźców. Co miesiąc dostają przydział: 30 kg ryżu, olej i trochę soczewicy. To wszystko. Na resztę muszą sobie zarobić, ale ludzie tacy jak Momtaz nie są w stanie pracować – poparzona i pocięta maczetami nie może nawet wyjść z szałasu, który wybudowali jej sąsiedzi.

Takich ludzi jak Momtaz jest więcej. Chcemy im pomóc. Nie przywrócimy im praw i nie nadamy obywatelstwa, ale możemy pomóc w odbudowaniu ich godności, zmniejszeniu głodu i cierpienia.

Ci ludzie widzieli na tym świecie już za dużo widzieli i za dużo wycierpieli…