Tworzymy oddział neonatologiczny w Kongu

Ratujemy wcześniaki!

Na naszym minioddziale dla nowonarodzonych kończy się miejsce. Trafiają do nas dzieci z promienia kilkudziesięciu kilometrów, dla których jesteśmy jedyną nadzieją. Potrzebujemy więcej sprzętu!

czytaj więcej

Mamy już:
6 813zł
Potrzebujemy:
30 000zł

Inne szpitale zazdroszczą nam sprzętu

Demokratyczna Republika Konga

Drugi co do wielkości kraj w Afryce, kraj pełen paradoksów. Z jednej strony bogaty w zasoby naturalne (m.in.: kobalt, miedź, koltan, ropa naftowa, diamenty, złoto), z drugiej jego mieszkańcy należą do najbiedniejszych na świecie. Od dziesięcioleci Kongo (DRC) pogrążone jest w przedłużających się konfliktach, które doprowadziły do powstania jednego z największych kryzysów humanitarnych na świecie.

Garść informacji:
  • jedynie 9,3% populacji odżywia się na akceptowalnym, minimalnym poziomie
  • ok. 7,7 mln ludzi zmaga się z poważnym brakiem bezpieczeństwa żywieniowego
  • ponad 4,6 mln dzieci dotkniętych jest niedożywieniem, w tym 2,2 mln cierpi z powodu poważnego, ostrego niedożywienia
  • 47% dzieci poniżej 5. roku życia i 38% kobiet cierpi na anemię
W ośrodku dożywiania przyjmujemy co najmniej

100

dzieci tygodniowo
Uratowaliśmy od choroby głodowej ok.

1 000

osób w 2019 r.

26.01.2020

Pozdrowienia z Ntamugengi, w której mała Justynka właśnie spokojnie zasnęła. Jest jej ciepło i jest bezpieczna.
 
Kilka godzin temu pojawiła się na świecie w innym ośrodku zdrowia. Ważyła zaledwie 1400 gram. Za mało, by udało się jej pomóc bez odpowiedniego zaplecza dla wcześniaków, którym ośrodek nie dysponował. Justynka dostała skierowanie do największego w okolicy szpitala, niestety jego personel też bezradnie rozłożył ręce. Lekarze od razu odezwali się do nas, wiedząc, że takim dzieciom pomagamy i że w naszym małym wiejskim szpitalu już od półtora roku mamy dla takich maleństw zakupione przez Was dwa ciepłe gniazdka i dwa zestawy CPAP pomagające dobrze rozwinąć się drogom oddechowym wcześniaków. To rzadkość w tej części Konga.
 
Takie transfery z najdalszych zakątków prowincji są w ostatnim czasie coraz częstsze. Ufundowane przez Was ciepłe gniazdka uratowały już kilkadziesiąt dzieciaków i cały czas ratują kolejne.
 
Ten spokojny sen Justynka zawdzięcza Wam! Siostra Agnieszka mówi, że „reakcje rodziców ze wzruszenia aż trudno opisać. Brakuje im słów, by wyrazić wdzięczność za całe okazane dobro i pomoc w sytuacji, która gdyby nie Wy byłaby dla nich bez wyjścia. Nigdy Wam tego nie zapomną!”