Pilna pomoc!

Pomóżmy Rohingom - powódź w obozie w Cox’s Bazar

W marcu gigantyczny pożar obozu, teraz wywołana przez coraz bardziej niszczycielskie monsuny powódź, sprawiła, że część obozu znalazła się pod wodą. Prosimy dołączcie do zbiórki i pomóżcie ludziom, którzy po raz kolejny stracili w życiu wszystko! Wody wciąż przybywa!

czytaj więcej

Mamy już:
19 168
Potrzebujemy:
20 000

Dzięki Bogu żyje

Demokratyczna Republika Konga

Drugi co do wielkości kraj w Afryce, kraj pełen paradoksów. Z jednej strony bogaty w zasoby naturalne (m.in. kobalt, miedź, koltan, ropa naftowa, diamenty, złoto), z drugiej jego mieszkańcy należą do najbiedniejszych na świecie. Od dziesięcioleci Kongo pogrążone jest w przedłużających się konfliktach, które doprowadziły do powstania jednego z największych kryzysów humanitarnych na świecie.

Garść informacji:
  • 77% populacji żyje w skrajnym ubóstwie, za mniej niż 1,90 dolara dziennie
  • 16% populacji kraju, tj. ponad 13 milionów ludzi, wymaga natychmiastowej pomocy humanitarnej
  • 13,6 mln ludzi pozbawionych jest dostępu do bezpiecznych źródeł wody i właściwych urządzeń sanitarno-higienicznych
  • liczne ogniska śmiertelnych chorób, w tym odry, malarii, cholery i wirusa eboli
  • ok. 10% wszystkich przypadków śmiertelnych spowodowanych malarią w Afryce Subsaharyjskiej miało miejsce właśnie tutaj
Nasz szpital to

25 000

procedur medycznych rocznie
Rocznie leczymy z malarii ok.

8000

pacjentów
Nasze położne odebrały

1029

porodów w 2020 r.

01.08.2019

Kolejne uratowane przez Was życie!
 
Dając możliwość działania naszemu szpitalowi w Ntamugendze, codziennie ratujecie tu ludzi. Wciąż to powtarzamy, bo tak właśnie jest. Ten mały chłopczyk na zdjęciu ma zaledwie kilka dni. Cudem udało nam się go uratować. Tuż po urodzeniu jego mama, choć do bycia mamą wcale nie dorosła, w zupełnie niezrozumiały sposób postanowiła się go pozbyć. Zawinęła go w reklamówkę, porzuciła przy drodze i uciekła, mając pewnie nadzieję, że zapomni o nim na zawsze. Malca odnalazła przechodząca kobieta, która dziś szczęśliwa pozuje do zdjęcia, trzymając go na rękach. Stał się dla niej wielkim skarbem. Cały czas jest przy nim w szpitalu i z wielką troską się nim opiekuje. Dała mu na imię Dieumerci (tzn. Bogudzięki). Tu historia póki co się kończy. Na szczęście happy endem.
 
Po drodze swoje zrobił nasz niezastąpiony personel. I choć Dieumerci nie miał wielkich szans, bo tragiczną decyzję matki prawie przypłacił życiem, to dysponując mlekiem terapeutycznym i ciepłymi gniazdami, które przyjechały do Konga z Polski, udało się ten happy end wywalczyć. Żadna inna placówka w promieniu dziesiątek kilometrów takim zaopatrzeniem nie dysponuje i nie byłaby w stanie pomóc takiemu maluszkowi.
 
Na szczęście jesteście Wy. Mały żyje i ma się wspaniale. Dieumerci.