Wybór zwycięzców był wyzwaniem. Wasze odpowiedzi na pytanie o zmienianie świata na lepsze pokazały, jak niesamowitą społeczność tworzycie. Każda „przybita piątka” to ważny gest, ale to Wasza codzienna postawa udowadnia, że dobro ma tysiące twarzy.
Z ogromną radością przedstawiamy dwoje laureatów, którzy w II kwartale 2026 roku wyruszą z nami w drogę:
Jestem nauczycielem. Od wielu lat współpracuję z NGO-sami w projektach edukacyjnych dotyczących globalizacji, zmian klimatycznych, praw człowieka, sprawiedliwego handlu, czy migracji. Prowadzę Szkolną Grupę Praw Człowieka. Organizuję Międzynarodowy Maraton Pisania Listów Amnesty International. Poza tym, jestem wokalistą reggae’owej grupy Shashamane. Od ponad dekady wspieramy różne inicjatywy dobroczynne, graliśmy na Festiwalu Afryka w Toruniu, a obecnie dokładamy swoją cegiełkę do budowy szkoły w etiopskim Tigraju. Nasza ostatnia płyta pt. „Showcase” zawiera kilka utworów poruszających tematykę wolności, równości i pokoju. W ubiegłym roku spełniłem swoje wielkie marzenie, jakim była wyprawa po Etiopii, a relacja z niej stała się kanwą do teledysku do utworu „Shashamane”. Wspieranie Dobrej Fabryki od lat, to dla mnie przyjemność z racji miłości do Afryki, czerpię z tej kultury inspiracje oraz pokazuję młodemu pokoleniu, jak należy działać na rzecz sprawiedliwego świata.
W grudniu na moim Facebooku udostepniłam Państwa filmik i napisałam do niego następujący komentarz: „Około rok temu nie pomogłam kobiecie, która poprosiła mnie o pomoc. Powiedziałam jej, że nie mam pieniędzy i poszłam w swoją stronę. Na szczęście autorefleksja pojawiła się szybko – wróciłam w miejsce, gdzie mnie zaczepiła ale już jej nie spotkałam. Miałam potężne wyrzuty sumienia i długo nie mogłam o tym zapomnieć. Podjęłam wtedy decyzję – od tamtej pory KAŻDA osoba, która poprosi mnie o pomoc nie zostanie odprawiona z kwitkiem. Choćby nie wiem co. Tak się składa, że całkiem sporo jest tych osób. I dobrze, bo fajnie jest pomagać. Niektórzy podchodzą sami – prosić o drobne albo coś do jedzenia. Miesiąc temu – jak spadł pierwszy śnieg – podszedł do mnie mężczyzna na parkingu pod supermarketem na wylocie z miasta. Nie miałam czasu kupić mu nic do jedzenia, bo sama kupiłam tylko karmę dla zwierząt. Wyjęłam portfel i dałam mu 20 zł – bo nie miałam mniejszych nominałów. Jak zobaczył ten banknot to prawie podskoczył z radości. Powiedział, że idzie zaraz do środka, bo chce kupić sobie skarpetki. Spojrzałam na jego stopy – był w butach typu crocsy i przez dziurki widać było gołą skórę… Powiedział, że przyszedł ze wsi na piechotę. 5 km. Że ma problem z alkoholem, że wszystko już stracił. Spytałam czy próbował poszukać dla siebie pomocy ale odpowiedział, że nie ma już dla kogo się starać. Powiedziałam mu, że on jest wystarczająco ważnym powodem, dla którego warto się postarać. Widziałam po nim, że te słowa przez niego nie przeleciały, o coś zahaczyły, gdzieś wylądowały. Może kiedyś te ziarna wykiełkują. Może nawet wydadzą owoc. Może tak, może nie. Każdy ma swój czas i musi sam podjąć tą decyzję, nikogo się do tego nie zmusi. Na odchodne powiedział, że takich ludzi jak ja już nie ma. Że jestem ostatnim człowiekiem. Zrobiło mi się smutno, bo przypomniała mi się tamta pani, którą minęłam z obojętnością. Wtedy raczej nie nazwałabym się człowiekiem. Czy kupił za te pieniądze również alkohol? Raczej tak. Czy kupiłby go gdybym nie dała mu pieniędzy? Tak sądzę. Dostałby je od kogoś innego. Albo zebrał puszki/butelki na skup. Albo ukradł ze sklepu. W dwóch pierwszych przypadkach prawdopodobnie odmroziłby sobie przy okazji stopy. Jeśli nie miał jeszcze przemrożonych. Czy to, że ktoś wygląda jak dziad/żul czyni go człowiekiem gorszej kategorii? Wiele osób niestety tak uważa. Sądzi, że picie to ich wybór, słabość. Słyszałam o niektórych osób, że żule zasługują na swój los, na pogardę. W takich chwilach przechodzą mnie aż dreszcze i za każdym razem jestem równie mocno wstrząśnięta tego typu osądem- jego wymiarem, brakiem podstawowej znajomości sprawy i chociaż jednego dowodu, który świadczy o winie podejrzanego. No cóż. Chyba nigdy się nie przyzwyczaję. Oprócz osób, które do mnie podchodzą, regularnie kupuję od starszych ludzi: pietruszkę, grzyby, orzechy, poziomki, jagody czy co tam jeszcze sprzedają. Kiedyś na parkingu pod Nidą stała bardzo stara kobieta i próbowała coś sprzedawać. Rozmawiałam przez telefon w samochodzie i obserwowałam ją z 15 minut. NIKT od niej nie kupił. Było 36 stopni w cieniu, a ona miała 80-90 lat. Wygladała tak biednie jakby była z innej epoki. Ludzie przyśpieszali, podbiegali, kręcili głowami. Jak skończyłam rozmowę to poszłam do niej i zapytam co sprzedaje. Miała poziomki, pietruszkę i koperek. Zapytałam za ile chce to wszytsko sprzedać. Powiedziała, że handel jej nie idzie, gorąco i poziomki już pewnie się do niczego nie nadają. Wyceniła całość na 15 złotych, żeby mieć chociaż na busa, bo ma 45 km do domu. Dałam jej 50 zł. Popłakała się, klęknęła przede mną i zaczęła mnie całować po rękach. Mówiła, że nawet nie wiem ile to dla niej znaczy. Byłam wtedy tak poruszona , że aż się trzęsłam. Miałam ochotę krzyczeć i pokazać palcem na tych wszystkich ludzi, którzy mieli ją gdzieś. I zatrzymali sobie to cenne 15 złotych w portfelach. Był taki upał, że musiałam na chwilę usiać na krawężniku. Bo zrobiło mi się słabo. Później wróciłam do klimatyzowanego samochodu. Oprócz tego wpłacam, oczywiście, na zwierzątka. Kotki, pieski, konie, kozy – różnie. Dokarmiam koty na działkach i ptaki jak jest mróz. Pomagać można na różne sposoby – fizycznie samemu, przez internet albo można zawieźć rzeczy do jakiejś fundacji, która ich potrzebuje. Są takie opinie, że skąd mamy wiedzieć czy fundacje naprawdę kupują coś za te pieniądze pożytecznego. Otóż, chyba tak do końca to nie możemy tego wiedzieć. Ale nawet jeśli tak się dzieje, to nie powinno to być powodem to tego, żeby w ogóle tego nie robić. Co chcę ci dziś przekazać: Otóż nie jesteś zbyt biedny, żeby się podzielić. Nie musisz być najpierw milionerem, żeby wspierać materialnie biedniejszych od siebie. Nie ponosisz odpowiedzialności za to, na co zostaną przeznaczone pieniądze (jeśli wybierzesz taką formę pomocy). Jeśli naprawdę nic ze sobą nie masz, zawsze możesz dać miłe słowo, chwilę rozmowy albo uśmiech. Idą święta i to dobry czas, żeby zacząć być człowiekiem. Ty też możesz nim być. Możesz nawet zacząć od wsparcia fundacji z filmiku. Dobro wraca i to ze zdwojoną mocą – nie bój się hojności.