Stawiamy Dobrą Fabrykę w Libanie!

Libańczykom brakuje podstawowych leków

Średnia pensja Libańczyka wystarcza zaledwie na 13 opakowań paracetamolu. Apteki świecą pustkami. Przekażmy wsparcie najbardziej potrzebującym

czytaj więcej

Mamy już:
19 075
Potrzebujemy:
45 000
Liban

Pomoc dla potrzebujacych

Liban

Eskalujący od października 2019 r. kryzys polityczny i gospodarczy, prowadzi Liban na skraj bankructwa. Tragiczną sytuację spotęgował gigantyczny wybuch chemikaliów składowanych w bejruckim porcie. Klasa średnia praktycznie przestała istnieć. Osoby wykształcone uciekają przed hiperinflacją, rosnącym z każdym miesiącem bezrobociem, przerwami w dostawach elektryczności i brakiem paliwa.

Garść informacji:
  • od początku kryzysu, funt libański stracił ponad 90 %. swojej wartości
  • ceny żywności wzrosły o 400 % między styczniem a grudniem 2020 r.
  • PKB spadł o 20,3 % (2020 r.)
  • 78 % populacji Libanu (3 mln osób) żyje w ubóstwie, skrajne ubóstwo dotknęło 36 % Libańczyków (1,38 mln)
  • w całym kraju brakuje podstawowych leków
  • coraz dłuższe przerwy w dostawie prądu (nawet do 20 h dziennie) i paliwa paraliżują codzienne funkcjonowanie Libańczyków
Zapewniamy

leki

osobom w najtrudniejszej sytuacji

Leczymy

Dobra Fabryka w Libanie! Od kilku miesięcy przyglądaliśmy się sytuacji, w jakiej znaleźli się mieszkańcy Libanu. Ubiegłoroczny wybuch w Bejrucie – trzecia najsilniejsza eksplozja w historii ludzkości spowodowana przez człowieka – to tylko wierzchołek góry lodowej wszystkich problemów tego niewielkiego kraju Bliskiego Wschodu. 4 sierpnia 2020 r. w ułamku sekundy dach nad głową straciło blisko 300 000 osób, 219 zginęło, ponad 7000 zostało rannych. Kryzys, jaki trwa tu od 2019 r., okazuje się jednak silniejszy i bardziej dewastujący niż największy wybuch stulecia.

— Ludzie nie mają za co żyć. W kraju brakuje jedzenia, paliwa i podstawowych leków, a cena jednego opakowania paracetamolu osiągnęła już wartość dziesiątej części miesięcznego wynagrodzenia przeciętnego Libańczyka — mówi doktor Elias.

Nasz rozmówca jest dentystą. Prócz pracy w swoim gabinecie od 20 lat prowadzi projekt Adventure of Charity. Dostarcza leki najbiedniejszym, ale tych przybywa tu z dnia na dzień i nie jest w stanie pomóc już wszystkim. To dla niego i jego podopiecznych chcemy i musimy postawić kolejną fabrykę DOBRA właśnie tu, w Libanie.

Od dwóch lat w kraju nie udaje się skonstruować rządu. Liban z dnia na dzień staje się bankrutem. Blisko 80% Libańczyków ma problemy ze zdobyciem żywności. Ludzie jedzą mniej, nie wysyłają dzieci do szkół, proszą znajomych z zagranicy o leki i pieniądze, nie ma prądu, a żeby zatankować paliwo trzeba stać nawet w ośmiogodzinnych kolejkach.

Oficjalny kurs dolara to 1500 libańskich funtów, ale w związku z tym, że w skarbcu Banku Centralnego amerykańskiej waluty już w zasadzie nie ma, można ją dostać tylko na czarnym rynku. Korupcja w kraju szaleje, a banki zamroziły oszczędności Libańczyków. Za jednego dolara na czarnym rynku płaci się dziś już nie 1500, a 18 000 libańskich funtów. To oznacza, że zarobki na poziomie 800 USD przed dwoma laty, są dziś warte 70 USD.

Ceny leków, żywność i większości podstawowych produktów pozostały na poziomie sprzed kryzysu, bo pochodzą z importu. Człowiek pobierający w Libanie średnią pensję w wysokości 675 000 LBP, może ją dziś zamienić na co najwyżej 13 opakowań paracetamolu, wydając na nie cały swój dochód. Może, choć jest to karkołomne zadanie, bo większość aptek świeci pustkami. Pacjenci onkologiczni nie mają szans na leczenie już od kilku miesięcy. Bezradni są chorujący na nadciśnienie, cukrzycę i inne przewlekłe choroby. Przez brak środków znieczulających szpitale odwołują wszystkie planowe zabiegi, by ratować tych, którzy trafiają na SOR w ostrych przypadkach.

Jak działa projekt?

Adventure of Charity dociera do 260 pacjentów. To w większości przewlekle chorzy. Doktor Elias szuka ciągle nowych sposobów na to, by niezbędne lekarstwa zdobyć w kraju lub za granicą.

Naszym pacjentom wręczamy pomoc dyskretnie, w prezentowej torebce. Każdemu prócz medykamentów staramy się dać to, czego potrzebuje. Coraz częściej są to też produkty spożywcze, środki czystości i higieny osobistej. Każdemu potrzebującemu dostarczamy potrzebne leki i artykułu do domu.

Trudno zrozumieć sytuację Libańczyków w oparciu o same dane, bo te nie mają twarzy. Wzrost cen żywności o 400%, 90 procentowa utrata wartości funta libańskiego, czy ubóstwo, którego doświadcza już 80% populacji, to tylko liczby. Wystarczy jednak spojrzeć w oczy chorych i bezradnych Zoii, Manoli czy Georga, których odwiedziliśmy i wszystkich innych pacjentów doktora Eliasa, by zrozumieć, w jak dramatycznej sytuacji znaleźli się właśnie Libańczycy.

Bardzo zależy nam, byście stanęli z nami ramię w ramię i pomogli odpowiedzieć na potrzeby ludzi, którzy bez zaopatrzenia w leki, żywność i zupełnie podstawowe produkty, nie przetrwają kolejnych miesięcy.

Najbardziej potrzeba oczywiście leków. Zakup tych, które są jeszcze w kraju dostępne, zmusza Eliasa do znalezienia miesięcznie około 4-5 tysięcy dolarów. To trudne, bo Ci, którzy kiedyś pomagali mu, przekazując datki, dziś sami proszą o pomoc. My wiemy już na pewno, że kolejna fabryka DOBRA musi stanąć właśnie tu. Przekazaliśmy doktorowi Eliasowi wiadomość, że go nie zostawimy i na walkę o zapewnienie podstawowych potrzeb jego podopiecznych ruszamy razem z nim.

Liban po wybuchu w Bejrucie w roku 2021