Kiedy Meshak dotarł razem z tatą do naszego szpitala w Ntamugendze, Siostra Agnieszka od razu wyczuła, z jakim problemem się zmaga. Mieliśmy już pod opieką dwójkę dzieci z jednej rodziny z jaskrą wrodzoną – u Meshaka zobaczyliśmy dokładnie te same objawy. Nasz lekarz wypisał skierowanie w trybie pilnym do kliniki w Rwandzie.
Meshak prawie nie widzi. Żeby ocalić resztkę wzroku, nie mogliśmy czekać. Siostra Agnieszka natychmiast wysłała motocyklistę po ubrania chłopca i taty. Wyrobiła także dokumenty konieczne do przekroczenia granicy i już następnego dnia zawiozła Meshaka z tatą do specjalistycznej kliniki w Rwandzie. Tam zajął się nim specjalista – i wykonał zabieg laserowy, który ma zatrzymać wadę wzroku. Mamy nadzieję, że dzięki szybkiej reakcji uda się ocalić chociaż część wzroku chłopca.