Razem przeciwko koronawirusowi

Wspieramy personel medyczny

Ze szpitali w całej Polsce docierają do nas głosy, że „wciąż brakuje podstawowych środków ochrony indywidualnej”. By personel medyczny mógł skutecznie walczyć o nasze zdrowie, już dziś musimy zadbać o nich sami! Oni nie mogą zachorować ani trafiać na kwarantanny. Jeśli ich zdrowie ucierpi, nam nikt nie pomoże!

Wspieraj z nami walkę z wirusem, zapewniając personelowi medycznemu narzędzia niezbędne do pracy!

czytaj więcej

Mamy już:
24 210
wspieram Udostępnij

Zrealizuj marzenie Kateriny

Grecja

W 2015 przez greckie wyspy przeszło 856 tys. osób, a w 2017 i 2018  już tylko niecałe 30 tys. (według UNHCR). Ale już 2019 rok przyniósł wzrost – ponad 60 000 nowoprzybyłych. Dziś łódek przypływających na greckie plaże znów przybywa a praktyka pokazuje, że na Lesbos można utknąć na dobre kilka lat. Nikos i Katerina prowadzą na wyspie małą restaurację, w której każdy uchodźca może poczuć się jak w domu i za darmo zjeść posiłek.

Garść informacji:
  • w obozie Moria na greckiej wyspie Lesbos jest obecnie ok. 27 000 uchodźców
  • 3 000 to osierocone dzieci i młodzież
  • od początku 2015 roku przez greckie wyspy dotarło do Europy prawie 1 000 000 uchodźców
Tygodniowo zapewniamy ponad

2 000

posiłków dla uchodźców
Prowadzimy warsztaty kulinarne dla

30

młodych uchodźców

03.03.2020

O Katerinie opowiadaliśmy Wam już nie raz w naszych postach, ale szczególnie w tych dniach i przed zbliżającym się Dniem Kobiet chcemy oddać jej głos.

Katerina i Nikos prowadzą na greckiej wyspie Lesvos projekt Home for All, który Dobra Fabryka wspiera od września ubiegłego roku. Home for All jest dokładnie tym, co oznacza jego nazwa – DOMEM DLA WSZYSTKICH. To miejsce, gdzie wycieńczeni wielomiesięczną tułaczką i uciekający przed wojną ludzie mogą znaleźć chwilę wytchnienia, zjeść przygotowywany przez Katerinę ciepły posiłek i poczuć się jak w domu.

Od początku naszej współpracy, kuchnia, której szefuje nasza dzisiejsza bohaterka, wydaje dziennie kilkaset posiłków. Kilkadziesiąt tysięcy w skali miesiąca. – Z większą łatwością przychodzi mi gotowanie dla dużej grupy ludzi niż kilkuosobowej rodziny – mówi. – To wchodzi w krew.

Katerina i Nikos przed laty prowadzili mały biznes, tawernę dla turystów i miejscowych, ale, gdy u wybrzeży wyspy pojawiły się pierwsze łódki z migrantami, zareagowali błyskawicznie. – Codziennie przygotowujemy ciepłe posiłki i dzielimy się tym, co mamy. Ludzi cały czas przybywało. W pewnym momencie stwierdziliśmy, że trzeba zmienić wszystko. Od tej pory karmienie głodnych jest naszym głównym zajęciem – mówi.

Nie mamy wątpliwości, że Katerina i Nikos byliby doskonałymi kandydatami do Pokojowej Nagrody Nobla.

Od kilku dni problem migracji na wyspach Morza Egejskiego i przy granicy grecko-tureckiej w okolicach Evros eskalował. Zaczęło się od zamieszek na greckich wyspach między ich mieszkańcami a posiłkami policji wysłanej z Aten. Wyspiarze protestowali przeciw budowie kolejnego obozu na wyspie Lesvos, którą sami nazwali już „więzieniem dusz”. Sprzeciwiają się przetrzymywaniu migrantów na wyspie, która staje się dla nich pułapką, bo o relokacji na kontynent większość z nich będzie musiała marzyć latami.

W połowie tygodnia, gdy na wyspie kończyły się protesty, niespokojnie zrobiło się też przy granicy syryjsko-tureckiej. Kryzys w syryjskiej prowincji Idlib w pobliżu granicy z Turcją zmusza tysiące cywilów do ucieczki z pola bitwy. Po ataku w strefie przygranicznej, w skutek którego śmierć poniosło 33 żołnierzy tureckich, władze tego kraju powiedziały dość. W czwartek ogłosiły publicznie, że już nie będą chroniły Europy przed migrantami, bo 3,5 miliona uchodźców, którym teraz Turcja daje schronienie, to stanowczo za dużo. Uciekający przed przemocą z Syrii, Iraku i Afganistanu odebrali to jako zachętę do przekroczenia granicy z Unią Europejską, nie mając kompletnie pojęcia, o co w tym czasie walczą mieszkańcy greckich wysp na Morzu Egejskim.

Trudno ustalić, ile dokładnie migrantów pojawiło się wczoraj u wybrzeża wysp. Ostatnie dane mówią o blisko tysiącu osób. Są też pierwsze ofiary masowej ucieczki. Wczoraj rano u wybrzeży Lesvos, w okolicach lotniska, znaleziono ciało dziecka. Kolejne zmarło w szpitalu po tym, jak w ciężkim stanie wyłowiono je z morza, gdy przewróciła się jedna z łódek z migrantami.

Wyspiarze, którzy do połowy tygodnia musieli w manifestacjach przekonywać władze z Aten, że nie chcą, by wyspa stała się „więzieniem Europy”, dziś z takimi samymi emocjami próbują wyjaśnić to przybywającym z Turcji migrantom.

Policja nakazała wolontariuszom i organizacjom udzielającym pierwszej pomocy na plażach, zawieszenie aktywności. Home for All od kilku dni też nie może przyjmować mieszkańców obozu w obawie o ich bezpieczeństwo. Sytuacja jest dynamiczna. Katerina w rozmowie z nami tłumaczy, że na wyspie panuje chaos i trudno powiedzieć, co przyniosą najbliższe dni. Bardzo jednak prosiła, by przekazać Wam ważną wiadomość:

– Nawet jeśli inne organizacje będą musiały stąd wyjechać, my zostaniemy. Mieszkamy tu. Tu jest nasz dom. Home for All będzie działał nadal. Od sześciu lat pomagamy migrantom i naszej lokalnej społeczności. Każdemu, kto jest w potrzebie. Ludzie potrzebują nas dziś bardziej niż kiedykolwiek dotychczas, a my będziemy z nimi do końca, choćby nie wiem co. Dlatego nie zostawiajcie nas, bardzo potrzebujemy czuć, że jesteście blisko.

Z okazji zbliżającego się Dnia Kobiet chcemy zachęcić Was, byście sięgnęli po BUKIET DOBRA, który spełni marzenie Kateriny o kolejnych posiłkach dla głodnych i zziębniętych ludzi.