POMOC POTRZEBNA OD ZARAZ!

Zima dla bezdomnych

Wyprodukuj z nami odrobinę ciepła dla bezdomnych w Warszawie, których czeka zima i zabójczy mróz. Mamy ciepłe paczki dla 100 potrzebujących: zimowa kurtka, buty i termos z gorącą herbatą. ZBIERAMY DALEJ!

czytaj więcej

Mamy już:
22 300 zł
Potrzebujemy:
20 000 zł
Blog

Zobacz jak odmieniło się życie Adriana i jego rodzinny dzięki Waszym regularnie przybijanym "5".

Rwanda

Your browser does not support SVG.

Rwanda to jeden z najmniejszych krajów na kontynencie afrykańskim, a przy tym najgęściej zaludniony. Na 1 kmprzypada ok. 463 mieszkańców! Ze względu na ukształtowanie terenu Rwanda nazywana jest krajem tysiąca wzgórz, a ze względu na swoją historię również krajem tysiąca problemów.

Garść informacji:
  • ok. 12 mln mieszkańców
  • w 1994 r. doszło tu do ludobójstwa – w ciągu 100 dni zamordowano ok. 1 mln ludzi z plemienia Tutsi, 2 mln ludzi uciekło z kraju
  • kraj rolniczy – rolnictwo przynosi 63% dochodów z eksportu (m.in. kawa, herbata, banany)
W ciągu roku objęliśmy długoterminową opieką paliatywną

25

osób

24.10.2018

To jest Adrian. Pewnie wielu z Was go pamięta, a jeśli nie, jego historię warto poznać.

Wiosną ubiegłego roku trafiła do naszego hospicjum nowa pacjentka, Claire, trzydziestosześcioletnia matka sześciorga dzieci w terminalnym stanie choroby nowotworowej. Początkowo nie chciała wiele o sobie mówić, ale jak wielu z naszych pacjentów szybko nam zaufała czując ciepło, troskę i zainteresowanie personelu. Wkrótce Ernestyna stała się jej powiernikiem. Dowiedzieliśmy się wtedy, że jest matką gromadki dzieci, że jej pociechy mieszkają z ojcem na przedmieściach Kigali i martwi się o ich przyszłość jeszcze bardziej niż o swoją. Tego samego dnia pojechaliśmy ich spotkać. Okazało się, że mieszkają w czymś przypominającym schowek na miotły, bez okien, podłogi, wody i prądu (zobaczcie zdjęcia), nie mają co jeść, śpią na ziemi, a jeśli lepiej popada to przez dziurawy dach bywa, że i w błocie. Rodziny nie stać było na dwa posiłki w ciągu dnia, wyjazd w odwiedziny do hospicjum, w którym leżała mama, oddalonego o kilka kilometrów był dla nich wydatkiem nie mieszczącym się nie tylko w budżecie, ale nawet w sferze marzeń. Zaopatrzyliśmy ich pierwsze potrzeby, ale dowiedzieliśmy się również, że jedyny syn Claire, dziesięcioletni Adrian uciekł z domu z powodu głodu.

Po dwóch miesiącach poszukiwań udało nam się z ustalić, że  w położonym półtorej godziny drogi od Kigali rządowym ośrodku dla dzieci ulicy w Gitagata jest chłopak, który pasuje do rysopisu Adriana. Ruszyliśmy na poszukiwania. Na miejscu przyjął nas dyrektor, zaczął opowiadać o chłopaku, którego kilka tygodni wcześniej zatrzymała policja. Dziesięciolatek błąkał się po mieście i sypiał pod mostem. W oczekiwaniu na to, aż wychowawca przyprowadzi dziecko, urzędnik wychwalał chłopaka mówiąc, że jest bardzo grzeczny, inteligentny i jako jeden z niewielu spośród jego ponad dwustu podopiecznych nie miał konfliktu z prawem i żadnych przygód z alkoholem ani narkotykami. I choć dziecka wciąż nie widzieliśmy, było jasne, że dyrektor opowiada o synu Claire, że tu jest i zaraz się spotkamy.

Chwilę później Adrian wpadł w objęcia ojca i chętnie wrócił z nami do Kabugi, by spotkać się z resztą rodziny. Po drodze opowiadał o ulicy. O tym jak na samym początku swojej tułaczki prosił przechodniów o coś do zjedzenia. W końcu zwrócił się do kobiety dźwigającej ciężkie pakunki z propozycją, że chętnie jej pomoże byleby dała mu cokolwiek do zjedzenia. Maria, bo tak miała na imię, okazała się właścicielką restauracji. Chłopak ujął ją swoją szczerością i dobrocią. Nakarmiła naszą zgubę i powiedziała, że zawsze może przyjść i dostanie u niej posiłek. Podczas, gdy jego koledzy z ulicy w tym samym czasie kradli i sprzedawali łupy, by zarobić na cokolwiek do zjedzenia, chłopak korzystał z przyjaźni z Marią. Uniknął złego towarzystwa i bardzo złych sposobów na przetrwanie na ulicy. Nie uniknął jednak policji. Pewnego razu czekając przed drzwiami restauracji Marii na kolejny posiłek, zwrócił uwagę funkcjonariuszy, którzy zatrzymali go i zgodnie z procedurą wywieźli do odpowiedniego ośrodka nie zadając sobie trudu, by odnaleźć jego dom i rodzinę.

Historia skończyła się szczęśliwie, bo w objęciach mamy. Claire się doczekała. Jasne było, że zaginiony syn jest jej największym zmartwieniem i spokój osiągnie dopiero wtedy, gdy przekona się, że z Adrianem wszystko w porządku. Kilka dni po odnalezieniu chłopaka stan Claire nagle się pogorszył. Claire umarła 20 sierpnia 2017 roku w wieku 36 lat.

W naszym hospicjum otrzymała nie tylko troskliwą opiekę, wiedziała, że szukamy jej syna i pomagamy całej rodzinie wydostać się ze skrajnej biedy. Obiecaliśmy jej, że zaopiekujemy się całą gromadką i pomożemy rodzinie stanąć na nogi. Wspieramy ich do dziś. Dzieciaki są bezpieczne, chodzą do jednej z najlepszych szkół w Rwandzie. Wynajęliśmy im dom. Mają swój kąt, bezpieczne i godne warunki do życia. Zamieszkała z nimi również Oliwa, córka Speciozy, innej dobrze Wam znanej pacjentki hospicjum.

Dziś Adrian nie myśli już o uciekaniu. Dobrze odżywione dzieciaki w bardzo przyzwoitych warunkach odzyskały dzieciństwo, a nauczyciele co chwile donoszą nam o kolejnych sukcesach. Adrian jest prymusem i zdaje wszystkie egzaminy z wzorowymi ocenami. Kilka dni temu spotkali się z nim również Agnieszka i Dawid, piątkowicze, którzy w tym roku sami mogli przekonać się jaką moc mają przybijane przez nich i przez Was piątki. To jest Wasza robota. Takie historie mogą się dziać dzięki Wam i wsparciu, jakie przekazujecie w ramach projektu „Przybij nam 5”.