Światło gwiazd dociera do nas jeszcze długo po tym, jak one same zgasną. Wierzymy, że z małym Geoffreyem jest tak samo. Choć jego ciało niemal nie rosło, a świat, którego nie mógł zobaczyć, zdawał się być dla niego za duży i zbyt trudny – zostawił po sobie światło, które w naszym hospicjum zostanie na zawsze.
To drobne dziecko, które przez kilka lat było przez personel hospicjum kochane jak własne, odpoczywa już w pokoju, stając się częścią czegoś nieskończenie większego niż ból i choroba.
W naszym hospicjum Geoffrey dostał to, czego świat nie mógł dać mu poza jego murami: życie bez cierpienia. Nie był statystyką ani przypadkiem medycznym. Był dzieckiem. Kochanym przez wszystkich – od personelu po pacjentów, którzy jeszcze długo będą wspominać jego obecność. Dziękujemy, że pomogliście nam zaopiekować się tym maleńkim życiem. Geoffrey nie widział świata oczami, ale do ostatniego tchu wiedział, że nie jest na nim sam.
Dziękujemy, że pomogliście nam go odprowadzić.