Mieszkańcy obozu potrzebują pomocy

Karmimy uchodźców na Lesvos!

Mieszkańcy obozu Moria 2.0. na co dzień borykają się z ogromnymi problemami, ale nie sposób ich rozwiązać, jeśli najpierw nie zaspokoją głodu. Każdy wykupiony przez Was posiłek zwiększy nasze możliwości. Nasze marzeniem to móc dostarczać posiłki codziennie do wszystkich.

czytaj więcej

Mamy już:
37 822
Potrzebujemy:
38 000

Zazieleniamy pustynię

Burkina Faso

Według ONZ to jeden z najsłabiej rozwiniętych krajów na świecie. Charakteryzuje się jednym z najniższych wskaźników rozwoju społecznego HDI (Human Development Index). Wynosi on 0.4, co sprawia, że Burkina Faso zajmuje 185. miejsce na liście 188 krajów.

Garść informacji:
  • 43,7% społeczeństwa żyje za mniej niż 1,90 dolara dziennie
  • współczynnik alfabetyzacji młodzieży wynosi 52,5% i pozostaje jednym z najniższych na świecie
  • jedynie 37,7% osób powyżej 15. roku życia potrafi czytać i pisać
  • rolnictwem trudni się 80% ludności czynnej zawodowo
Uczymy przedsiębiorczości i podstaw rolnictwa

40

rodzin z wioski Gourcy
Przygotowujemy do zawodu krawcowej

32

kobiety

11.09.2019

Chcielibyśmy Wam podpowiedzieć jak w najlepszy sposób wydać dziś swoje 7 złotych!  Tyle wystarczy by zamienić 1 metr kwadratowy pustyni w ogród warzywny w Burkina Faso!

Od dwóch lat oprócz wspierania rolników w małej wiosce Gourcy poprzez powierzenie im konkretnej puli dobra, narzędzi, ziarna pod zasiew, które pomnażają i przekazują później kolejnym rodzinom, robimy tu jeszcze coś. Wydarliśmy pustyni prawie 2,5 hektara, które teraz zamieniamy w zielony ogród warzywny. Musimy jednak oszczędzać wodę, której coraz częściej brakuje i mamy na to pomysł warty 7 złotych od metra!

Od dwóch lat nawadniamy ziemię, sadzimy drzewa, eksperymentujemy z nowymi uprawami warzyw przywracając z bezrobocia ludzi, którym zmiany klimatyczne i pustynnienie okolicznych ziem odebrały możliwość pracy na roli. Kilkadziesiąt lat temu okolica usłana była plantacjami bawełny, dziś deszcze padają tu zaledwie kilka tygodni w ciągu roku. Udało nam się już dużo. Ogród daje pracę kilkudziesięciu rodzinom. Uprawy miały w pierwszej kolejności zaspokoić potrzeby podopiecznych projektu, ale spokojnie wystarcza, by zasilić lokalny rynek i wzbogacić dietę wszystkich mieszkańców. Nasze pomidory, zielona fasolka, cebula, rzodkiewki, cukinia i bakłażany cieszą się wielką popularnością. Trafiały w tym roku już nawet na stoły w stolicy oddalonej o prawie 150 kilometrów. Nie musimy szukać rynków zbytu, raczej zadbać o to, żeby wzrosła podaż, bo po nasze uprawy chętni ustawiają się w kolejce. Wiele warzyw, np. rzodkiewki, mieszkańcy Gourcy jedli w tym roku po raz pierwszy w życiu. Nasz ogród stał się centrum spotkań, zieloną oazą, miejscem, które daje nadzieję, że nawet skamieniała od długotrwałych susz ziemia może się znów zazielenić.

Pora deszczowa w tym roku wyjątkowo późno się zaczęła i znów wody spadło mniej. Dbające o ogród rodziny martwią się, że poziom wody w studniach wciąż będzie malał, aż w końcu zobaczymy w nich suche dno. Chcemy coś z tym zrobić. Pod koniec ubiegłego roku podczas wizyty w Mauretanii, kraju, którego większa powierzchnia to piaski Sahary, poznaliśmy rolników, którzy w doskonały sposób dostosowali sposób nawadniania pól do tamtejszego klimatu. Minimalizują straty wynikające z ręcznego pobierania wody ze studni i mniej efektywnego podlewania konewkami przez system pomp, które tłoczą wodę bezpośrednio pod rośliny, utrzymując pożądaną wilgotność terenu i dzieląc zasoby równo na całą jego powierzchnię. Całość jest w stu procentach ekologiczna. Energię pozyskuje się ze słońca (którego tu nie brakuje) i dzięki niej minimalizuje się straty wody, która w niedalekiej przyszłości może tu osiągnąć wartość złota.

Taka inwestycja oczywiście ma swoją cenę. Pokrycie 1,2 hektara takim systemem nawadniania to koszt 82 tysięcy złotych. Potrzebujemy zatem 7 złotych, by zainstalować go na 1 metrze kwadratowym naszego ogrodu. I o te siedem złotych chcemy Was dziś prosić. To sprawdzony w tym klimacie sposób nawadniania i będzie służył w Gourcy długie lata, co oznacza, że Wasze 7 złotych wydane raz, zazieleni kawałek pustyni na dobre.

To jest niezwykły projekt, bo spotykają się w nim wszystkie cztery filary, na których oparliśmy Dobrą Fabrykę:

Dajemy pracę — i to już kilkudziesięciu rodzinom zaangażowanym w utrzymanie 2,5 hektarowego ogrodu.

Uczymy — eksperymentowanie z nowymi uprawami to nieoceniona szkoła dla ludzi, którzy uczą się je dostosowywać do zmieniających się warunków klimatycznych. W tym celu korzystamy również z rad wykwalifikowanych rolników, którzy uczą naszych podopiecznych tajników ogrodnictwa.

Karmimy — wprowadzając na lokalny rynek nowe odmiany warzyw, urozmaicamy dietę, sprawiamy, że warzywa nie są już trudno dostępnym i drogim rarytasem.

Leczymy — bo tym właśnie jest wzbogacanie diety mieszkańców, którzy z powodu niedoboru odpowiednio zbilansowanych posiłków słabną, wpadają w anemię, niedożywienie i inne kłopoty ze zdrowiem.