Poznajcie historię Lidii i jej syna Janviera

Demokratyczna Republika Konga

Drugi co do wielkości kraj w Afryce, kraj pełen paradoksów. Z jednej strony bogaty w zasoby naturalne (m.in. kobalt, miedź, koltan, ropa naftowa, diamenty, złoto), z drugiej jego mieszkańcy należą do najbiedniejszych na świecie. Od dziesięcioleci Kongo pogrążone jest w przedłużających się konfliktach, które doprowadziły do powstania jednego z największych kryzysów humanitarnych na świecie.

Garść informacji:
  • 77% populacji żyje w skrajnym ubóstwie, za mniej niż 1,90 dolara dziennie
  • 16% populacji kraju, tj. ponad 13 milionów ludzi, wymaga natychmiastowej pomocy humanitarnej
  • 13,6 mln ludzi pozbawionych jest dostępu do bezpiecznych źródeł wody i właściwych urządzeń sanitarno-higienicznych
  • liczne ogniska śmiertelnych chorób, w tym odry, malarii, cholery i wirusa eboli
  • ok. 10% wszystkich przypadków śmiertelnych spowodowanych malarią w Afryce Subsaharyjskiej miało miejsce właśnie tutaj
Nasz szpital to

21 000

procedur medycznych rocznie
Rocznie leczymy z malarii ok.

7000

pacjentów
Nasze położne odebrały

1032

porodów w 2021 r.

18.06.2020

Lidia w traumatycznych okolicznościach straciła rękę. Nie dopytujemy o detale, wiemy tylko, że była wtedy dzieckiem, a wokół szalała wojna. Życie stało się synonimem trudności nie do pokonania. Nie miała szans na rentę ani zasiłek. Taka opieka socjalna w Kongu po prostu nie istnieje. Wierzyła, że przez trudną codzienność pomoże jej iść mężczyzna, z którym się związała. Niestety, jak tylko zaszła w ciążę, chłopak zniknął bez śladu.

— Wtedy zaczęła się prawdziwa bieda — wspomina Lidia. — Jakoś próbowałam sobie radzić, ale jak pracować motyką tylko jedną ręką? — mówi. Głód zagościł na dobre w jej domu. Praca, opieka nad synkiem Janvierem, bywała zadaniem ponad jej siły. Mimo tego nigdy się nie poddała. Gdy mały Janvier zachorował na malarię, przyszła z nim do szpitala w Ntamugendze. Chłopak otarł się o śmierć. Hemoglobina spadła do poziomu, w którym ratunkiem mogła być tylko transfuzja krwi. Po kilku dniach leczenia Janvier poczuł się lepiej. Przebadaliśmy też mamę. Oboje trafili do naszego ośrodka dożywiania i są pod naszą opieką.

Wasze piątki, dziesiątki, dwudziestki, które zdecydowaliście się przekazać na zakup krwi w naszym kongijskim szpitalu, uratowały życie Janviera, a jego mamie przywróciły wiarę w ludzi.

Do końca maja zrobiliśmy 305 transfuzji krwi. 112 z nich były dla dzieci w wieku poniżej 5. roku życia.

Potrzebujących krwi przybywa. Co roku cena worka krwi rośnie o kilkadziesiąt procent. Dziś to koszt 50 zł. Jeśli możecie się dziś podzielić taką kwotą, będą to z pewnością najlepiej zainwestowane pieniądze. Jeśli nie możecie wspomóc naszych podopiecznych kwotą 50 zł, wesprzyjcie ich choć pięciozłotówką.

Lidia doświadczyła w życiu już wystarczająco dużo tragedii. Teraz tylko od nas zależy, ile doświadczy dobra.

UDZIELAMY POMOCY POSZKODOWANYM PRZEZ WOJNĘ

Na pomoc Ukrainie!

Nasze transporty pomocy humanitarnej docierają do Lwowa, Łucka, Równego, Kijowa, Sławutycz i do Mikołajewa. Codziennie walczymy o to, by zasięg naszej pomocy zwiększał się. Dołącz do nas!

czytaj więcej

Mamy już:
946 184
Potrzebujemy:
1 000 000