Mieszkańcy obozu potrzebują pomocy

Karmimy uchodźców na Lesvos!

Mieszkańcy obozu Moria 2.0. na co dzień borykają się z ogromnymi problemami, ale nie sposób ich rozwiązać, jeśli najpierw nie zaspokoją głodu. Każdy wykupiony przez Was posiłek zwiększy nasze możliwości. Nasze marzeniem to móc dostarczać posiłki codziennie do wszystkich.

czytaj więcej

Mamy już:
37 462
Potrzebujemy:
38 000

Post - szansa na podarowanie innym nadziei

Bangladesz

Jest jednym z najbardziej zaludnionych i zarazem najbiedniejszych państw świata. Na jeden kilometr kwadratowy przypada tu ponad tysiąc mieszkańców. W kraju mieszka blisko 150 milionów ludzi. W sąsiedniej Mjanmie od połowy 2017 roku tysiące Rohingów straciło życie. Spalono ich wioski, a ocalali ruszyli w kierunku granicy z Bangladeszem. W ciągu kilku miesięcy w strefie przygranicznej osiedlił się blisko milion uchodźców.

Garść informacji:
  • ONZ od początku nazywa prześladowania Rohingów czystką etniczną
  • Rohingowie to dziś najbardziej prześladowana grupa etniczna
  • w pobliżu miasta Cox’s Bazar znajduje się największy na świecie obóz dla uchodźców, liczący ok. 920 000 ludzi
  • 55% ludności w obozie to dzieci
prowadzimy świetlicę dla

60

dzieci w wieku od 3 do 6 lat
organizujemy warsztaty z j. angielskiego, krawiectwa i obsługi komputera dla

108

młodych ludzi
miesięcznie szkolimy ok.

150

opiekunów dzieci z podstaw pozytywnego rodzicielstwa

06.03.2019

Niektórzy z nas zaczynają dziś Wielki Post. Post, który skończy się na tym, że czegoś sobie odmówię, to czczy „duchowy fitness”. Z mojego postu musi wyrosnąć czyjaś nadzieja, czyjś spokój. To, co odbiorę sobie, co nie wyrośnie we mnie, ma sens, jeśli wyrośnie w kimś innym, da życie. Tych z nas, którzy są katolikami i są dorośli prosi się dziś, żebyśmy zjedli mniej. Coś więc dziś na jedzeniu oszczędzimy – jedni 5, inni 50 złotych. Mamy w Dobrej Fabryce metodę, dzięki której to, czego my nie zjemy, nakarmi kogoś, kto nie ma co jeść.

Pomoc ofiarom głodu to jedna z moich „obsesji”. Finansujemy już dwa pediatryczne ośrodki leczenia głodu, jeden w Kongu, drugi w Mauretanii. Od niedawna wspieramy żywnością kilka rodzin uchodźców Rohingya w olbrzymim obozie dla uchodźców w Cox’s Bazar w Bangladeszu (żywności dostają tyle, że głodują, pracować nie mogą, widoków na zmianę – żadnych). Chcielibyśmy, by liczba rodzin objętych naszą pomocą powiększyła się do kilkudziesięciu. Na początek. Niech – w świecie, w którym 871. milionów ludzi nie zje dziś jednego pożywnego posiłku, a 2 miliardy ma nadwagę i otyłość, w którym ponad połowa Polaków przyznaje się do wyrzucania jedzenia (jestem wśród nich, niestety) – choć jeden ojciec i mama więcej nie płaczą dziś w nocy, bo już sami nie wiedzą, jak uciszyć płacz głodującego dziecka.

Szukanie winnych, budowa struktur, domaganie się zmian od polityków – to wszystko ma sens. Ale najpierw musimy nakarmić ludzi, sprawić, że będą mieli szansę tego lepszego świata dożyć. Czy na świecie naprawdę nie znajdzie się 871. milionów dobrych ludzi, z których każdy mógłby objąć opieką i uwolnić jednego głodującego? 

U nas nie ma „za małych” darowizn. Ile dziś nie przejadłeś, tyle – jeśli możesz i chcesz – podaruj.

Niech ten popiół na mojej głowie zamieni się dziś w chleb na czyimś talerzu. Bo tylko wtedy nie wypali mi do szczętu (coraz wątlejszej, wiek robi swoje) czupryny. pastedGraphic.png

Sam też w tej chwili wpłacam I DZIĘKUJĘ!!!

Szymon Hołownia

<-- ActiveCampaign Monitor Code -->