Walczymy z głodem

Pomóż nam uratować Baraka!

Pierwsze dziecko w rodzinie młodego małżeństwa z Konga. Dla jego rodziców regularne posiłki są rzadkością. W trakcie ciąży mama chłopca słabo się odżywiała. Po porodzie pojawił się problem z karmieniem piersią, po miesiącu maleństwo ważyło już mniej niż 2 kilogramy...

Nie ma wakacji od ratowania życia i karmienia głodnych. Rusza kolejna zbiórka na walkę z głodem!!!

czytaj więcej

Mamy już:
24 831
Potrzebujemy:
30 000

Dieudonné sześć lat później

Demokratyczna Republika Konga

Drugi co do wielkości kraj w Afryce, kraj pełen paradoksów. Z jednej strony bogaty w zasoby naturalne (m.in. kobalt, miedź, koltan, ropa naftowa, diamenty, złoto), z drugiej jego mieszkańcy należą do najbiedniejszych na świecie. Od dziesięcioleci Kongo pogrążone jest w przedłużających się konfliktach, które doprowadziły do powstania jednego z największych kryzysów humanitarnych na świecie.

Garść informacji:
  • 77% populacji żyje w skrajnym ubóstwie, za mniej niż 1,90 dolara dziennie
  • 16% populacji kraju, tj. ponad 13 milionów ludzi, wymaga natychmiastowej pomocy humanitarnej
  • 13,6 mln ludzi pozbawionych jest dostępu do bezpiecznych źródeł wody i właściwych urządzeń sanitarno-higienicznych
  • liczne ogniska śmiertelnych chorób, w tym odry, malarii, cholery i wirusa eboli
  • ok. 10% wszystkich przypadków śmiertelnych spowodowanych malarią w Afryce Subsaharyjskiej miało miejsce właśnie tutaj
Nasz szpital to

25 000

procedur medycznych rocznie
Miesięcznie leczymy z malarii ok.

1000

pacjentów
Nasze położne odebrały ok.

800

porodów w 2019 r.

09.01.2020

Pierwsze zdjęcie w galerii poniżej to jedno z pierwszych, jakie w ogóle Wam pokazaliśmy, kiedy sześć lat temu ruszyła Dobra Fabryka.

Kilkutygodniowy malec trafił do nas tuż po tym jak jego opiekunowie porzucili go w zaroślach. Odnalazła go para dobrych ludzi, którzy słysząc płacz dziecka ruszyli na ratunek. Chłopczyk gorączkował i kasłał, więc przynieśli go do Ntamugengi. Doktor John przepisał kurację, a małżeństwo, które się nim zaopiekowało, podjęło decyzję, że malec zostanie z nimi. Nazwali go Dieudonné (Dany przez Boga), czyli po naszemu Teodor. Obiecali, że dadzą mu dom i dużo miłości, której zabrakło jego rodzicom. Prócz tego nie mogli dać mu więcej, bo sami z trudem wiązali koniec z końcem.

Po kilku tygodniach leczenia i obserwacji nowa mama wróciła do domu wyposażona przez nas w mleko zastępcze, środki czystości i zapasy jedzenia.

Minęło sześć lat i Dieudonné jest tryskającym energią dzieckiem. Jego przybrani rodzice z wdzięczności za pomoc, jaką otrzymali w naszym szpitalu odwiedzają nas znów. Na drugim zdjęciu, zrobionym przed chwilą, sześciolatek stoi dumny w eleganckim mundurku przedszkolaka. Fundujecie mu naukę i stałą pomoc medyczną. Regularnie sprawdzamy czy wszystko u niego gra.

Historia kończy się szczęśliwie, gdy potrzebujący i bezbronni trafiają na dobrych ludzi. Takich dziś wokół Dieudonné nie brakuje. Ma wspaniałych przybranych rodziców, przybraną rodzinę, którą stał się cały personel szpitala i siostry, i ma Was!

Opowiadamy tę historię, by pokazać Wam, że nasi podopieczni nigdy nie wypadają z orbity zainteresowania i troski sióstr i personelu szpitala. Nie tworzą wyłącznie statystyk w rejestrze. Towarzyszymy im tak długo, jak tego potrzebują, nawet wtedy gdy leczenie (główne zadanie dla którego tu jesteśmy) już dawno się zakończyło.

Takich historii jeszcze wiele Wam tu opowiemy. A Was prosimy, byście razem z nami im towarzyszyli. Najlepszą metodą towarzyszenia jest projekt Przybij nam 5! 5 zł – tak, tyle wystarczy! Ale róbcie to regularnie, raz w tygodniu. Załóżcie zlecenie stałe i o tym zapomnijcie. My Wam będziemy często przypominali, pokazując, jakie cuda się dzięki Wam i Waszym piątkom dzieją.