Tworzymy oddział neonatologiczny w Kongu

Ratujemy wcześniaki!

Na naszym minioddziale dla nowonarodzonych kończy się miejsce. Trafiają do nas dzieci z promienia kilkudziesięciu kilometrów, dla których jesteśmy jedyną nadzieją. Potrzebujemy więcej sprzętu!

czytaj więcej

Mamy już:
6 813zł
Potrzebujemy:
30 000zł

Ze szpitala prosto na boisko

Demokratyczna Republika Konga

Drugi co do wielkości kraj w Afryce, kraj pełen paradoksów. Z jednej strony bogaty w zasoby naturalne (m.in. kobalt, miedź, koltan, ropa naftowa, diamenty, złoto), z drugiej jego mieszkańcy należą do najbiedniejszych na świecie. Od dziesięcioleci Kongo pogrążone jest w przedłużających się konfliktach, które doprowadziły do powstania jednego z największych kryzysów humanitarnych na świecie.

Garść informacji:
  • 77% populacji żyje w skrajnym ubóstwie, za mniej niż 1,90 dolara dziennie
  • 16% populacji kraju, tj. ponad 13 milionów ludzi, wymaga natychmiastowej pomocy humanitarnej
  • 13,6 mln ludzi pozbawionych jest dostępu do bezpiecznych źródeł wody i właściwych urządzeń sanitarno-higienicznych
  • liczne ogniska śmiertelnych chorób, w tym odry, malarii, cholery i wirusa eboli
  • ok. 10% wszystkich przypadków śmiertelnych spowodowanych malarią w Afryce Subsaharyjskiej miało miejsce właśnie tutaj
Nasz szpital to

25 000

procedur medycznych rocznie
Miesięcznie leczymy z malarii ok.

1000

pacjentów
Nasze położne odebrały ok.

800

porodów w 2019 r.

09.02.2020

Mamy dla Was kolejny dowód na to, jak wspaniałą robotę robi w Ntamugendze nasz personel. I to po godzinach.

Otóż doktor John, szef medycznego zespołu w naszym kongijskim szpitalu, który zdobył taki autorytet, że, co tu dużo gadać, uchodzi za lidera lokalnej społeczności, zamiast odsypiać nocne dyżury i odpoczywać od zgiełku, wychodzi na boisko i do biegania za piłką namawia wszystkich mężczyzn z okolicy, a całą resztę do kibicowania. Biorąc pod uwagę tło kongijskiej codzienności, jest to niemałe wydarzenie. Wokół panoszą się bojówki rebelii, bandyci nie mają już żadnych hamulców, ostatnio ciężko postrzelili chłopaka z sąsiedztwa, który opierał się, gdy próbowali go porwać. Wciąż nie maleje zagrożenie wirusem eboli, który choć media o tym milczą, odebrał już życie 2251 osobom, czyniąc z trwającej epidemii największą w historii Demokratycznej Republiki Konga.

Zachęcenie w tej sytuacji do wyjścia na boisko wszystkich sąsiadów i rozładowanie emocji podczas sportowej rywalizacji generuje dużo pozytywnej energii, której tak bardzo tu brakuje!