Wspieramy osoby w kryzysie bezdomności

Polska

Your browser does not support SVG.

W Polsce bezdomność wciąż pozostaje poważnym problemem społecznym. Dziesiątki tysięcy ludzi, pozostając bez dachu nad głową, cierpi z powodu wykluczenia społecznego. W Dobrej Fabryce wierzymy, że każda osoba głęboko poraniona, dotknięta patologiami i słabsza ma niezbywalną godność, o którą należy walczyć i która domaga się szacunku.

Garść informacji:
  • w Polsce ponad 30 000 tysięcy osób żyje w kryzysie bezdomności, 84% z nich to mężczyźni
  • najwięcej osób dotkniętych tym problemem przebywa w województwach: mazowieckim, śląskim i pomorskim
  • co roku w naszym kraju umiera z powodu zimna ponad 100 osób
  • najczęstsze przyczyny bezdomności to: konflikty rodzinne, problemy związane z uzależnieniem, eksmisja z miejsca zamieszkania
Zimą 2024 r. podarowaliśmy osobom przebywającym w pustostanach

60

spersonalizowanych Ciepłych Pak z kurtkami, bluzami, butami, kominami, czapkami, rękawiczkami, śpiworami, termosami oraz samo-podgrzewającymi się posiłkami
Przekazaliśmy warszawskiej Straży Miejskiej znaczne

zapasy ciepłej odzieży

, które posłużą podczas patroli interwencyjnych
Przygotowaliśmy

230

paczek świątecznych dla uczestników spotkania wigilijnego. Poza słodyczami, otrzymali oni ciepłe czapki, kominy, rękawiczki i skarpetki oraz środki higieniczne.

14.01.2026

– Zdrowia… Chyba tylko zdrowia – mówi pan Jan w odpowiedzi na pytanie, czego sobie życzy w nowym roku. Ale nie jest pewny, szuka. Raczej zgaduje. Próbuje sobie przypomnieć, co mówi się w takich sytuacjach.
– Zdrowie wystarczy?

Na drugie pytanie odpowiedź już nie pada. Bo pan Jan boi się marzyć, boi się myśleć o czymś dla siebie. W żołądku ciąży mu twarda bryła nieprzetrawionego lęku. Potrafi myśleć o tym, gdzie będzie dziś zbierał puszki i ile dostanie za worek butelek. O tym, jak przestać być topielcem na suchym lądzie, już nie.

Stoimy pod warszawskim wiaduktem przy tunelu odpływowym, który służy mu za mieszkanie. Ciemny, ciasny miejski drenaż sprawia wrażenie, jakby go wciągnął i nie chciał wypuścić. Boi się z niego wyjść, boi się go stracić. Ale to nie tunel tu zawinił, lecz on. Pięć lat temu zasnął za sterem swojego życia i wbił się nim w piętrzącą się górę kłopotów. Obrazy sprzed lat, na których widzi rodzinę, brata, wspólne gospodarstwo, zaciskają mu się wokół szyi jak pętla. Ciężko się o tym mówi i ciężko się do tego wraca.

Pan Jan stoi lekko zgarbiony. Kuli się z zimna i zakłopotania, że pytamy go o marzenia. Twarz przeorana zmartwieniami dodaje mu lat. Rozgrzewa szare, twarde jak papier ścierny ręce. Stąpa z nogi na nogę jak podróżny na przystanku, po którego nie przyjechał autobus. Najtrudniej jednak spojrzeć panu Jankowi w oczy, bo to tam skrył się jego smutek. Kompletna bezsilność, brak wiary, że zasługuje na coś więcej niż ten kanał za jego plecami.

Pomogliśmy panu Janowi. Odrobił przy nas pierwszą lekcję z marzenia. Trafił do ciepłego i bezpiecznego miejsca. Od tego trzeba było zacząć, bo mróz mógłby go zabić. To kolejne życie uratowane tej zimy dzięki temu, że pomagacie nam działać.