„Morze zabija szybko. Polityka zabija powoli”
Funkcjonariusze podeszli po cywilnemu i kazali usunąć posty, bo „to się nigdy nie wydarzyło. Jeśli chcecie mieć problemy, zostawcie to w sieci. Jeśli nie, usuńcie”.
W najnowszym Raporcie Humanitarnym zaglądamy do ogarniętego epidemią Konga, analizujemy cenę wojny na Bliskim Wschodzie i spór o integrację migrantów w Niemczech, a na koniec zabieramy Was do Senegalu, gdzie edukacja spełnia marzenia o niezależności.
Zapisz się i otrzymaj RH już teraz.
To cotygodniowy, darmowy newsletter, który pomaga widzieć i rozumieć więcej. Pokazuje nie tylko skutki wojen i katastrof, ale też mechanizmy, które do nich prowadzą: dezinformację, nierówności i decyzje podejmowane tysiące kilometrów od miejsc, gdzie ktoś właśnie traci swój dom.
Dla tych, którzy wierzą, że historia jednej matki, jednego dziecka czy jednej rodziny potrafi powiedzieć o świecie więcej, niż tysiąc politycznych komentarzy, bo w świecie pełnym informacji coraz trudniej odróżnić to, co ważne, od tego, co tylko głośne.
Raport Humanitarny wysyłamy raz w tygodniu, w piątki wieczorem, kiedy informacyjny hałas na chwilę cichnie. Zbieramy najważniejsze wydarzenia humanitarne ostatnich dni i układamy je w szerszy obraz świata.
Funkcjonariusze podeszli po cywilnemu i kazali usunąć posty, bo „to się nigdy nie wydarzyło. Jeśli chcecie mieć problemy, zostawcie to w sieci. Jeśli nie, usuńcie”.
Świat wszedł w epokę „nakładających się kryzysów”, w której epidemie przestają być odrębnymi katastrofami. Stają się częścią większego rozpadu bezpieczeństwa społecznego i politycznego.
Ludzie zbudowani z tytanu, maszyny z krwi, kości i twardych jak granit mięśni nadają nowe życie samochodowym felgom, zamieniając je w motyki i pługi.
Młodzi coraz częściej nie godzą się na język, w którym wojna jest narzędziem, a śmierć kosztem. „Myślą mniej w kategoriach narodu, terytorium czy państwa, a bardziej w kategoriach człowieczeństwa”.
Twórcy Emergency Fund powtarzają, że jeśli nie zadbamy o odporność organizacji humanitarnych, w końcu nie będzie miał kto prowadzić programów pomocowych.
Platformy reklamowe nie tylko zarabiają na okupacji, ale pomagają ją normalizować, opakowując przemoc wobec Palestyńczyków w język okazji, przeżycia i atrakcji.