18:08. W tej minucie skończył się świat Rogera.
Przed 18:08 Roger miał wszystko. O 18:08 miał już tylko wspomnienia. Gdy fala uderzeniowa przetoczyła się przez Bejrut, jego żona i córka były razem na oddziale w szpitalu Świętego Jerzego. Zginęły na miejscu.
Dziś Roger mieszka ze współlokatorem w skromnym mieszkaniu w Bejrucie. Przez długi czas koczował w pustostanie, którego rany były odbiciem jego własnych. Obite ściany, okna zabite deskami, sterczące druty. Wybuch zabrał mu nie tylko rodzinę. Zabrał mu pracę, oszczędności i zdrowie.
Dziś Roger żyje z chorobą nowotworową i zmaga się z poważnymi problemami z oddychaniem. Potrzebuje leków, leczenia i środków na codzienne życie. Wsparcie w ramach Adopcji na Odległość pozwala nam opłacać jego leki i czynsz oraz zapewniać mu żywność – w tym świeże owoce i warzywa. To także sposób, by Roger wiedział, że po stracie żony i córki nie został sam. Że gdzieś, daleko od Bejrutu, są ludzie, którzy o nim pamiętają.
Roger nie prosi o poprawę jakości życia. On prosi o ratunek. O to, by ktoś pomógł mu uruchomić zatrzymany zegar. Twoja pomoc to nie jest wsparcie. To prawdziwa interwencja.
Dzięki Tobie:
Gdy odwiedza go dr Harouny, Roger ściąga ze ściany ocalały z wybuchu obrazek św. Charbela i mówi: „Patrz, ocalał z wybuchu, może i mnie ocali”.
Dołącz do rodziny Seniora. Daj Rogerowi znać, że nie jest sam w ruinach swojego świata.