Wsparcie dla Kristiana i jego taty

25 

+ -
Kategoria: Karmimy
Miejsce: Rwanda – hospicjum

Alphonse ma 30 lat. Kiedy miał 15 lat, jego rodzice się rozwiedli. Wszystko się wtedy rozsypało. Rodzice nie dbali o to, czy chłopak ma co jeść, nie mówiąc o posyłaniu go do szkoły i dbaniu o inne potrzeby. Uciekł z domu, który przestał być miejscem bezpiecznym dla nastolatka. Znalazł pracę. Zaczął radzić sobie sam.

Kilka lat temu urodził mu się syn, Krystian. Mama dziecka zniknęła. Alphonse szukał jej do momentu, gdy okazało się, że postanowiła ułożyć sobie życie z innym mężczyzną, zostawiając za sobą jego i małego Kristiana.

Dziś obydwaj mieszkają w wynajmowanym pokoiku przypominającym bardziej schowek na miotły niż miejsce, w którym można zorganizować sobie przestrzeń godną do życia. Do południa ojciec zarabia na posiłek, który przygotowuje dla siebie i małego popołudniu. Każdy dzień wygląda tak samo. Ostatnio jednak jedzenia zaczęło im brakować.

Kilka dni temu zaczął szukać ratunku na terenie parafii w Kabudze. Prosił ludzi o jedzenie, tłumacząc, że nie jest w stanie nakarmić Krystiana i sam też nie jadł od kilku dni. Ktoś poradził mu, by poszedł do hospicjum, odnalazł w nim siostrę Marię, która takim jak on nigdy nie odmawia pomocy. Tak zrobił. Usiadł przed bramą hospicjum i czekał.

Siostra Marysia zanim wypytała Alphonsa o jego sytuację, zaprosiła go do stołu. Dopiero gdy zjadł i był w stanie myśleć o czymkolwiek innym, zaczęli rozmawiać. Wtedy Alphonse opowiedział swoją tragiczną historię.

Ruszyliśmy do działania od razu. Po pierwsze ani Kristian ani jego tata nie mają ubezpieczenia. Załatwiamy więc dziś formalności, by służba zdrowia nie mijała ich szerokim łukiem. Chłopak jest też niedożywiony i wymaga leczenia w związku z problemami z uchem. Widać, że ojcu zależy na wychowaniu synka, ale los uporczywie mu to utrudnia.

Wiemy, jak im pomóc małemu Kristianowi i jego tacie, ale to Wy musicie dać nam paliwo to tego, byśmy mogli odpowiedzieć na ich potrzeby.

Udostępnij

25 

+ -