Bierzemy pod nasze skrzydła żłobek w Dakarze!

Angelique nie zdążyła skończyć 18 lat gdy dowiedziała się, że jest w ciąży. Jej chłopak, ojciec ich dziecka na wieść o tym -natychmiast ją zostawił. Angelique sama będąc sierotą, nie mając wsparcia w rodzinie, ani środków do życia przez ostatni tydzień tułała się pod ulicach Dakaru ze swoją 1,5 miesięczną córeczką - Jacqueline, nocując na chodnikach i prosząc o pomoc przechodzących ludzi, a sklepikarzy o resztki jedzenia.

Ale żebrzących o pomoc na ulicach 3 - milionowego Dakaru są setki, może tysiące. Angelique zrozumiała, że nie wykarmi siebie i maleństwa. Choć długo biła się z myślami, przyszła oddać wycieńczoną życiem na ulicy córeczkę do żłobka prowadzonego w Dakarze przez Siostry Franciszkanki Misjonarki Maryi. Tłumaczyła, że by przeżyć musi szukać jakiejkolwiek pracy, a z niemowlęciem u boku nikt jej przecież nie zatrudni. Angelique z jej córeczką przyjęła siostra Grażyna. Po dopełnieniu formalności zrzeczenia się dziecka na pobliskim komisariacie policji, maleńka Jacqueline została, umyta, nakarmiona i otoczona troskliwą opieką. Miała czekać na powrót swojej mamy lub na nową rodzinę która przyjmie ją jak swoją własną córkę.

Młoda mama nie mogła jednak znieść rozstania ze swoją córeczką. Nim upłynęło ustawowe 48 godzin po których Angelique straciłaby prawa rodzicielskie - zgłosiła się po swoje maleństwo. Jeśli tylko będzie chciała - udzielimy jej wszelkiej możliwej pomocy w samodzielnej opiece nad maleństwem. Super, że mogliśmy otoczyć małą opieką w krytycznym dla niej i dla jej mamy momencie, dać czas na ochłonięcie, zebranie sił, podjęcie mądrej decyzji.

Piszę "my", bo zdaje się że w tym żłobku też utkwimy na dobre.  :) Działa on bowiem parędziesiąt metrów od szkoły zawodowej, którą już się zajęliśmy. Obie instytucje są zresztą ściśle związane formalnie - prowadzą je siostry z tego samego domu i zgromadzenia, a dziewczyny ze szkoły mają regularne praktyki w żłobku, nazywanym przez polskie siostry z francuska "puponierką". Gdy trafiliśmy tu po raz pierwszy, uderzyło nas podobieństwo tego miejsca do Kasisi: tu naprawdę ratuje się życie dzieciakom, które gdzie indziej nie miałyby szans na to, by przeżyć. Trafiają tu maluchy tuż po urodzeniu, sieroty porzucone gdzieś przy drodze, niemowlęta zostawione tu przez samotne matki w ekstremalnie trudnej sytuacji życiowej lub też oddane przez wielodzietne rodziny których nie stać na wyżywienie kolejnego dziecka.

Zdarza się też, że rodziny które nie mogą zapewnić dziecku odpowiedniej opieki decydują się na oddanie swego maleństwa na „odchowanie” w żłobku. Rodzice w takiej sytuacji mogą co tydzień w każdy weekend przychodzić odwiedzać swoje dziecko, tak by po dwóch latach, jeśli ich sytuacja materialna i życiowa ulegnie poprawie mogło wrócić do swojej rodziny. Bo dzieciaki są tu do drugiego roku życia (a państwo do tego czasu powinno zapewnić tym z nich, które są sierotami, opiekę w rodzinie adopcyjnej i zwykle to robi).

No więc musimy Wam coś wyznać: naprawdę chcieliśmy wspierać tylko szkołę. Ale się nie dało.  :) Nie z siostrą Grażyną, która tak wytrwale i skutecznie podsyłała nam wiadomości o żłobku, a teraz - podczas jego wizyty w Dakarze - wkręciła w puponierkę naszego przedstawiciela, że nie mamy wyjścia: im też postaramy się pomóc!  :)

Oczywiście, jeśli Wy będziecie tego chcieli.

Już dostarczyliśmy tam części niezbędne do działania żłobkowych koncentratorów tlenu, przekazaliśmy też pieluszki, ale to jest - jak wiadomo - towar, którego potrzeba dużo, DUŻO więcej... Zapraszamy do naszego Sklepu z Dobrem po pieluchy dla naszych dakarskich maluchów. Jedyne dwie dychy, a będzie z tego KUPA szczęścia!!! :)

http://www.dobroczynne24.pl/p/pieluchy-z-wymienna-wkladka

I BARDZO bardzo dziękujemy za każdą pieluchę, za każdy uśmiech wysłany w stronę puponierki!!!

 

 

Partnerzy

Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki. Zamknij