Walka Jado z rakiem krtani

Choroba zabrała mu radiowy głos, żona zabrała dziecko i uciekła przed kłopotem, którym stał się cierpiący mąż.

Poznając Jado trudno uwierzyć, że wszystkie te straty nie odebrały mu prawdziwej, szczerej radości z każdego drobiazgu. Jado jest molem książkowym. Połyka kolejne tytuły w takim tempie, że musieliśmy pojechać do Kigali i przywieźć kilka nowych pozycji, bo wszystkie z naszej biblioteczki nasz pacjent już zna.

Jeśli chcecie sprawić Jado przyjemność możecie podarować mu kolejne książki, które z największą chęcią przeczyta: http://www.dobroczynne24.pl/p/ksiazka-dla-pacjenta-w-hospicjum

 

Jado jest wdzięczy. Czuje się jak w domu. Komunikuje się z nami za pomocą notatnika zapisując co ma do przekazania. Kilka dni temu zrobił nawet audyt hospicjum, poprosił o spotkanie siostrę Marysię i przekazał swoją opinię o naszych pracownikach i ośrodku. Na jednej ze stron zapisał: „Jestem w pięknym miejscu, gdzie wszystko jest tak dobrze zorganizowane. Ludzie ze sobą współpracują. Czuję się tu doskonale i nie brakuje mi niczego prócz odpowiedzi na jedno pytanie, dlaczego nie ma takiego lekarstwa, które mogłoby mi pomóc?”

Mężczyźnie trudno pogodzić się z tym, że jego stan się pogarsza. W notatniku zapisał, że boi się śmierci. Robimy wszystko, by mu pomóc. Prócz najlepszej opieki i drobnych przyjemności w postaci nowych książek staramy się dowiedzieć, jak o jego przypadku wypowiedzą się jeszcze inni lekarze.

Robimy kolejne badania i konsultujemy. Pod koniec tego tygodnia ma się zebrać konsylium specjalistów ze szpitala onkologicznego, którzy zdecydują o dalszym postępowaniu.

 

 

Partnerzy

Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki. Zamknij