Mały Józio, nasz najmłodszy pacjent, wyruszył dziś w podróż do lepszego świata.

Zdjęcia - z mamą i personelem - które widzicie, zrobione zostały przedwczoraj, gdy jeszcze mieliśmy jakiś cień nadziei...
Personel naszego hospicjum jest bardzo poruszony odejściem chłopca. Nie było osoby, która nie miała dziś w oczach łez. Obecność małego dziecka w hospicjum, w którym dotąd mieliśmy do czynienia prawie wyłącznie z ludźmi mocno dorosłymi (za wyjątkiem naszego nastolatka Kevina), zmieniła naszych pielęgniarzy, obudziła w nich jakiś nowy rodzaj wrażliwości i delikatności.

Zaoferowaliśmy oczywiście każdą możliwą pomoc mamie Józia, Cecylii. Było jej bardzo ciężko pogodzić się z odchodzeniem syna, parę lat wcześniej straciła swoje pierwsze dziecko. Do ostatnich chwil szukała jakichś szans, prosiła o pomoc uzdrowicieli... Gdy czas życia jej syna się dopełnił, przyszła do siostry Marii z jednym tylko, przez łzy powtarzanym MURAKOZE (w kinya rwanda: dziękuję)... Jeśli pozwoli, spróbujemy się nią zaopiekować. W imieniu jej syna, który nie zdążył tego zrobić.

Dziękujemy Wam za to, że dzięki Wam hospicjum w Kabudze JEST. Że możemy przyjąć tam każdego, kto tego potrzebuje.
A Ty, mały Józiu, uśmiechaj się tam teraz do nas z góry. Choć Ty się w tym momencie uśmiechaj...

Partnerzy

Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki. Zamknij