Co słychać u naszych podopiecznych Damars i Stefano?

Poznajecie Damars i Stefano? Wasi podopieczni. Pisaliśmy już o nich wiele razy. Niecały rok temu porzucona przez matkę Damars, z powodu w ciężkiego niedożywienia i związanych z nim powikłań trafiła do naszego ośrodka. Uratowaliście dziewczynę, odzyskała apetyt, przybrała na wadze, (tak właściwie to ją nawet podwoiła  :)). Skończyła już też leczenie gruźlicy. Po opuszczeniu szpitala Damars zamieszkała u Marceliny, kucharki z naszego ośrodka dożywiania. Kobieta od początku bardzo troskliwie opiekowała się chorą. Siostra Agnieszka zapytała ostatnio Damars czy chciałaby wrócić do szkoły, którą kilka lat temu z powodu skrajnej biedy i choroby musiała porzucić. Propozycja okazała się dla Damars szansą na spełnienie największego marzenia. Siostry wraz z pielęgniarzami zrobiły Damars szybki kurs przygotowawczy i od września dziewczyna jest w drugiej klasie. Musi jeszcze wiele nadrobić, ale świetnie jej idzie.

Stefano po operacji przerośniętej śledziony jest w trakcie rehabilitacji i specjalnej diety. Jemu także zaproponowaliśmy kontynuację szkoły. Błysk w oczach wystarczył, by zrozumieć, że i on marzył o tym bardzo. Tak się złożyło, że razem z Damars trafili do jednej klasy.  :)

Oboje dostali od ośrodka dożywiania po jednej kozie. Będą je karmić, opiekować się nimi i jak tylko kózki się rozmnożą zarobią parę groszy sprzedając małe. Zasada jest prosta: nie mogą pozbyć się wszystkich. Zawsze przynajmniej jedna musi być u nich. Widać, że dzieciaki bardzo ucieszyły się z prezentu i przejęły odpowiedzialnością. A my cieszymy się, że w końcu mają coś swojego, bo do tej pory od życia dostały niewiele.

Partnerzy

Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki. Zamknij